Prawdziwe szczęście
Posted by lukaszr on październik 23rd, 2008
Był sobie kiedyś człowiek. To co go wyróżniało spośród tłumu, to jego ambicja i upór. Te cechy, pozwalały mu krok po kroku dążyć do upatrzonego i wymarzonego celu. Długo pracował nad tym, aby tam zajść, ale w końcu zaszedł. Zaszedł nawet dalej niż przypuszczał. Ludzie podziwiali jego pracowitość, ambicję i sukcesy, które zdobywał krok po kroku. Był powszechnie szanowanym człowiekiem.
Przyświecały mu również ideały. I dążył do nich, jak wielu z nas. W trakcie osiągania coraz to kolejnych sukcesów i dążenia do tych swoich ideałów, zaczął jakby o ludziach ze swojego otoczenia zapominać. A nie mógł bez nich zajść daleko, w ogóle nie mógł bez nich zajść, tam gdzie sobie wymarzył.
Ludzie, którzy pracowali z nim, byli na początku bardzo zadowoleni, ale wraz z upływem czasu, coraz mniej.
Zestarzał się ów człowiek, był coraz gorszy do zniesienia, ale mimo to ludzie brnęli z nim dalej - nie poddawali się. Droga była dla nich nadzwyczaj trudna, ale przy okazji wdzięczna. I ta wdzięczność właśnie, wynagradzała im trudy pracy z ich przywódcą.
I tak ta historia się rozwijała. Aż w końcu ów ambitny człowiek, pewnego dnia nie wytrzymał, bo ludzie z którymi pracował wciąż nie byli tak idealni, jak on chciał. A skoro nie byli idealni, to i swojego ideału nie mógł zrealizować. Krzyknął:
- Dlaczego to nie jest idealnie zrobione? Przecież to proste jest, a wy nie umiecie tego zrobić!
Usłyszał to również młodzieniec, który miał dużo, dużo mniej lat, niż nasz stary, poczciwy bohater tej opowieści. Na dźwięk tych słów, ów młodzieniec wstał, odłożył przybory, którymi pracował, podszedł do swojego szefa i powiedział:
- Rezygnuję ze współpracy z Panem.
- Ale dlaczego? Przecież nigdzie nie znajdziesz takich warunków jak tutaj u mnie!
- Może i nie znajdę, ale co z tego. Ma Pan tyle lat, tyle przeszedł w życiu, a wciąż Pan nie zrozumiał najważniejszej rzeczy w życiu..
- Czego?
- Szacunku
I wyszedł ów młodzieniec i opuścił człowieka. Za nim zaczęli wychodzić inni, aż w końcu, nasz bohater został sam… całkiem sam. I co z tego, że miał dookoła siebie, wszystkie rzeczy o których marzył i które zdobył. Miał niemal wszystko, ale nie miał jednego, najważniejszego. Zapomniał o uczuciach, o drugim człowieku. Obce były mu, miłość, przyjaźń. Za późno zrozumiał, jak wielki i cenny skarb miał pod nosem, a który właśnie utracił.
Myślę, że każdy z nas doświadczył tego jakże bolesnego uczucia, kiedy ma skarb obok siebie, o którego nie dba, a który nagle zostaje utracony. Często dopiero wtedy zdajemy sobie sprawę, co tak na prawdę utraciliśmy. Jeszcze pół biedy, kiedy można to odzyskać, ale biedny jest ten człowiek, który skarbu już nigdy nie odzyska.
Szczęśliwy natomiast ten, który widzi te skarby w swoim życiu i potrafi się nimi cieszyć i o nie dbać. Ale co najdziwniejsze w tym wszystkim, dla człowieka skarbem nie muszą być wcale drogie perły, czy piękne słomki. Czasem może to być Szara Kulka. Dla innych może i zwykła, ale dla człowieka, który widzi w niej skarb, jest ona wszystkim.