Il canto

Tutaj może kiedyś będzie jakieś mądre zdanie:)

Archive for maj, 2008

Uroki podróży…

Posted by lukaszr on 1st maj 2008

Wczoraj wybrałem się w długą podróż do domu.. Wyjechałem pospiesznym autobusem, z Częstochowy o 13:30. Wg. moich obliczeń do Skomielnej Bialej miałem zajechać najpóźniej o godz. 19:00 i tym samym miałem zdążyć, na godz. 20:00 na ostatni bus, do mnie na wioskę. A więc wyjeżdżamy sobie z Częstochowy. Ku mojemu zdziwieniu autobus zaczął jechaś jakąś dziwną drogą. No nic, kiedy sobie planowałem podróż, wziąłem pół godziny poślizgu i ten plan dotarcia na godz. 19:00, był najbardziej pesymistycznym planem. Autobus jednak, jak na trasę Warszawa - Katowice, nie chciał wjechać, tak dalej nie wjeżdżał. Niemal zupełnie nie wiedziałem gdzie jestem. Wiedziałem tylko tyle, że zbliżamy się gdzieś w kierunku Śląska. Jak się okazało zwiedziliśmy po kolei Miasteczko Śląskie, Tarnowskie Góry, Bytom i nareszcie dotarliśmy do Katowic. Była godz. 16:00, kiedy tam dotarliśmy - wtedy była to nawet dobra godzina. Wyjeżdżamy sobie z Katowic, następnie prosto na A-4. No to się ucieszyłem, że teraz śmigniemy do Krakowa, tak, że aż się nie obejrzymy…

No ale, cóż.. Sam wjazd na autostradę (choć autostrada, to dużo powiedziane) trwał dobre 15-20 minut, z powodu ogromnych kolejek do bramek wjazdowych. Kiedy już minęliśmy te bramki rozpędziliśmy się, że heej. I już się cieszyłem, kiedy nagle okazało się, że zjeżdżamy z autostrady, w celu odwiedzenia, kolejnego śląskiego miasta…

Do Krakowa, zajechałem niezgodnie z oczekiwaniami o godz. 18:00. I już wtedy wiedziałem, że cały plan dotarcia na godz 19:00 do celu owym autobusem, runie w gruzach. No cóż.. wyjechaliśmy z Krakowa, a do Myślenic droga była największym koszmarem. W zasadzie częściej staliśmy, niż jechaliśmy.. W tym momencie zastanawiałem się, czy ja w ogóle dotrę do domu przed północą.., ale i tak najbardziej współczułem ludziom, którzy jechali do Zakopanego. W tym tempie to by do południa następnego dnia nie dojechali..

Na całe szczęście tym ślimaczym tempem jechaliśmy “tylko” do Myślenic. Potem już, autobus jechał “normalnym” tempem. Tak czy siak, ja na swoje miejsce dotarłem tuż przed 21:00. Dobrze, że miałem transport do następnego punktu, bo ze Skomielnej na piechotę to mi się nie widziało iść. No, ale potem i tak wyruszyłem sobie na wycieczkę. Do pokonania, do domu miałem niecałe 20 km, które przeszedłem w dwie godzinki..

Ogólnie to na pewno, był to mój ostatni kurs owym autobusem. Z drugiej strony, wczorajszej podróży i tak nie żałuję, ponieważ:
- Odwiedziłem Miasteczko Śląskie!
- Odwiedziłem Tarnowskie Góry i już wiem, gdzie kolega mieszka
- Odwiedziłem Bytom! Mam stamtąd wirtualną koleżankę, która twierdziła, że Bytom jest brzydki, ponieważ jest tam dużo betonu. Sathi.. miałaś rację, a ja głupi nie chciałem Ci wierzyć!
- Krótko mówiąc, zwiedziłem połowę Śląska.
- Przejechałem się autostradą A-4…
- To nic, że “zwykły” autobus wyjeżdżający o 14:00 z Częstochowy, zajeżdża szybciej od pospiesznego do Krakowa, który nie dość, że wyjeżdża o pół godziny wcześniej, to do rodu Kraka zajeżdża od tego zwykłego autobusu o 45 minut później.. W końcu jechałem pospiesznym autobusem, a nie takim “zwykłym”.
- No i ten spacer… Po drodze, spotkałem nie więcej jak dziesięć osób, a więc pustka, cisza dookoła (no chyba, że jakieś pieski szczekały na moje powitanie - jeden to nawet szczekał przede mną, jak przechodziłem obok, to się schował do szopy, a jak poszedłem dalej to znów wyszedł, żeby mnie pożegnać.. miły piesek!). Temperatura, ktorej nie czułem, bezwietrznie i te.. gwiazdy nade mną. Napisałem do domu, że aż żał wracać do niego, bo takie piękne niebo wczoraj widziałem.
I dla takich “uroków” warto wyjechać z Częstochowy autobusem o 13:30 w kierunku Zakopanego.. A teraz idę się pobyczyć brzuchem do góry. Miłego weekendu!

Posted in różne | 2 Comments »