Znowu trochę filozofii
Posted by lukaszr on styczeń 15th, 2009
Tym razem trochę filozofii o świecie.
Ostatnimi czasy, świat przeżywa kryzys. W kontekście tego kryzysu zastanawia mnie parę rzeczy. Najważniejsze i najciekawsze jak dla mnie pytania, to skąd on się wziął? Kto za niego odpowiada? Jak tak słucham informacji dookoła to wychodzi na to, że mamy do czynienia z odpowiedzialnością zbiorową. Mamy kryzys i nikt za niego nie odpowiada? Ciekawe… w szkole zawsze mnie uczulali, że nie będzie odpowiedzialności zbiorowej za coś, a tu wychodzi na to, że jest na odwrót. Zresztą z drugiej strony jak tak sobie myślę, że np. taki prezydent jakiegoś kraju wystąpi i powie, że to jego wina, weźmie to na siebie… To co to da? W rzeczywistości jedno wielkie nic. Ktoś tam się może ucieszy, ktoś pewnie napisze, że nastroje u ludzi się poprawiły i pewnie to wszystko. No może jeszcze wzrost popularności i szanse na coś? Na szacunek u ludzi? Na lepszy wynik w wyborach tym samym?
Oczywiście nie twierdzę tutaj, że wszyscy są tacy sami i działają z tych samych pobudek, ale widząc co się dzieje dookoła, no to cóż… autorytetów na świecie na samej “górze” obecnie nie ma! A ci co są, żyją cicho i spokojnie. Zresztą wszystko zgodnie z teorią, że zło krzyczy najgłośniej. A dobro i dobrzy ludzie istnieją, bo gdyby nie oni, świat by już dawno przestał istnieć. Bo w końcu zło potrafi tylko niszczyć, a to dobro jest tym, co buduje.
W kontekście kryzysu, choć nie tylko w jego kontekście, ciekawi mnie jeszcze jedno.
Co tylko słucham informacji, to niemal na każdym kroku spotykam się z informacjami, że ktoś jest komuś dłużny. I co ciekawe, z tych informacji wynika mi, że tak na prawdę każdy jest dłużny! A to że Polska jest komuś ileś tam pieniędzy dłużna, a to, że inne kraje są komuś coś dłużne, a to że jakiś koncern jest komuś coś dłużny, a to klub sportowy itd. itd. Nic tylko długi, długi i długi.
A człowiek pośród tego wszystkiego pędzi przed siebie. Pracuje, haruje, chociaż słowem, które dla mnie najlepiej oddaje całą tą sytuację, jest orka. Orka, czyli bardzo ciężka praca, każdego dnia. Pomimo tego, że orze i tak zbyt wiele z tego nie ma. Bo ciągle długi, rachunki, długi, rachunki. I wystarczy popatrzeć na kolegów, koleżanki obok, że tak właśnie jest, a nie inaczej.
Ostatnio rozmawiałem z przyjacielem, który powiedział mi, że śpi średnio dwie godziny na dobę. Masakra! Jak człowiek może tak żyć? Po co tak żyje? Czy po to, żeby żyć? Po to coby zyskać uznanie świata? Człowieka mądrego i przedsiębiorczego?
W tym miejscu tak zupełnie na marginesie rozważań, nasuwa mi się smutna refleksja, która jest tak na prawdę myślą, mojego wujka, ale z którą zgadzam się w pełnej rozciągłości. Jakim pięknym i dobrym jest dzisiejszy świat? Aby uzyskać odpowiedź, wystarczy przejść się po cmentarzu i popatrzeć na napisy na nagrobkach i porównać daty. Stare z nowymi. Wystarczy porównać długość życia tych “starych” i tych “nowoczesnych” ludzi. To bardzo smutny znak czasu, wyróżniający ten właśnie czas, w którym żyjemy.
Ale skoro człowiek, człowiekowi oferuje takie warunki życia, to czemu się dziwić? Działalność, działalnością, pieniądze, pieniędzmi, rozum, rozumem, ale nic natury nie oszuka! I jeśli działa się przeciwko naturze, to ona zwyczajnie, ginie. Zresztą i w niej odnajdziemy, znaki dzisiejszych czasów.
Ostatnio oglądałem film przyrodniczy o oceanach o życiu w nich. Nie pamiętam na ten moment tytułu, ale bardzo mnie ten film zaciekawił i zaintrygował do przemyśleń.
Na początku były pokazywane wielkie ryby ważące 30 ton. Sobie pomyślałem.. no ładnie, ryby większe od ciężarówki! Zrobiły one na mnie wielkie wrażenie. Ale na końcu te 30-tonowe ryby okazały się niczym w porównaniu do waleni niebieskich, które ważą 200 ton! Film skończył się jednak smutnym obrazem. Powiedzieli w nim, że jeszcze niedawno, nie pamiętam jak bardzo (10 lat?), było tych ryb 300.000. W tej chwili, zostało ich zaledwie 3% z tamtej sumy. Walenie niebieskie nie polują. One sobie płyną i żywią się planktonem, który wpadnie im po drodze. Naukowcy, pomimo tak zaawansowanej techniki, nie wiedzą, gdzie się rozmnażają i jak.
A ja myślę, że one się nie rozmnażają. Myślę, że wraz z planktonem, one połykają wszystkie te brudy, które człowiek produkuje na co dzień i wylewa je do morza, oceanów. I kto się tym przejmuje? Pewnie tylko organizacje typu Greenpeace, które są przez ludzi wyśmiewane, kiedy oni działają. Ratują naturę, a która jest niezbędna do naszej własnej egzystencji! Jak natura zginie to i kiedyś człowiek przejdzie do historii.
W kontekście tych rozważań…
Dotarłem kiedyś do ciekawej teorii spiskowej świata. Wg niej, za tym wszystkim stoją tak zwani “Buildbergerowie”. To grupka ludzi, która steruje światem. Jeżeli wierzyć tej teorii, to ta grupka dąży do unicestwienia ludzi, do zmniejszenia w ogóle całej populacji ludzkiej. Z 6 mld, ma zostać ok 0.5 mld ludzi. Dotarłem również do ostatecznego celu tych ludzi. Mają oni podobno na końcu ostatecznych czasów lecieć w kosmos i się uratować. Heh, ciekawe, że to jest zgodne z przepowiednią Nostradamusa, że na świecie dojdzie do zagłady, ale ludzie się uratują lecąc w kosmos.
Z kolei w tym kontekście, ciekawego znaczenia (dla mnie osobiście), nabiera rok 2012. Dużo ludzi twierdzi, że ma wtedy nastąpić koniec świata. Wtedy ponoć kończy się kalendarz Majów, starożytni Egipcjanie też mają jakiś związek z tym. A i ja dotarłem do ciekawej przepowiedni chrześcijańskiej! I ciekawe jest to, że te daty są zbieżne.
W związku z tym, że w tym 2012 roku, ma nastąpić koniec świata, powstają różne koncepcje. Jedni mówią, że nastąpi fizyczny koniec świata. Znam dwa sposoby, za którymi opowiadają się zwolennicy obu koncepcji. Jedni mówią, że będzie to przemagnesowanie biegunów. I że wtedy nastąpią staszne kataklizmy, których człowiek nie przeżyje. Słuchałem śmiesznej audycji na ten temat. Śmiesznej, bowiem w tej audycji powiedzieli, że jedynym bezpiecznym miejscem na Ziemi, będzie centrum Afryki. Ktoś tam twierdził, że całą resztę świata, pokryje lód, o warstwie 70m. Śmieszne w tej audycji było to, że podobno w Ameryce, przygotowują się do tego, zakopując pod ziemią, zapasy jedzenia. Tylko po co zakopywać to, jak i tak będzie lód?
Jako kontrargument, żeby wtedy miało nastąpić wyginięcie i zagłada ludzi jest historyczna notka. W 3000r, p.n.e. podobno takie przemagnesowanie miało już miejsce. Niepisane źródła mówią, że świadkami tego, byli żołnierze, którzy brali udział w bitwie, gdzieś na terenie Palestyny. Najciekawsze w tej historii jest to, że wg tych źródeł i przekazów, Słońce wschodziło kiedyś na Zachodzie, a zachodziło na wschodzie. I wtedy podczas przemagnesowania słońce wschodzi tak jak dziś, na wschodzie, a zachodzi na zachodzie. Jeśli to prawda, ludzie jak widać żyją do dziś i jeszcze o tym opowiadają
Druga koncepcja fizyczna, jest taka, że w tym 2012 roku ma uderzyć na nas nieznana planeta. Ma się podobno na naszym niebie pojawić w tym, 2009 roku. Idąc za tą koncepcją ciekawi mnie, czy są planety we wszechświecie, które tak szybko “fruwają”?
Pożyjemy, zobaczymy
Inna teoria tego końca świata, mówi, że właśnie wtedy spiskowcy przejmą kontrolę nad światem. I znowu… pożyjemy, zobaczymy co z tego wyniknie.
Teorię, do której również osobiście się skłaniam, zostawiłem na samym końcu.
Ta teoria, mówi o zmianie ery. Ziemia, wykonuje trzy ruchy, a nie dwa, jak nas uczono. (Chociaż mnie zastanawia, ilu ruchom tak na prawdę ziemia jest poddana, przypuszczam, że dużo większej liczbie, tyle tylko, że człowiek na razie nie ma możliwości zbadania tego. Kto powiedział, że ziemia obraca się tylko wokół Słońca? Ostatnimi czasy w wyniku przemyśleń, skłaniam się koncepcji, że ziemia obraca się wokół większej liczby gwiazd, a nie tylko Słońca) Trzeci ruch, o którym teraz mówię, nazywane jest zjawiskiem precesji. Chodzi o to, że ziemia w wyniku obrotów, wykonuje ten trzeci ruch. Zachowuje się to mniej więcej tak jak bączek, dla dzieci. Mało kto na co dzień pamięta, że mamy rok oznaczony n.e. A kiedy mówimy o dawnych wydarzeniach, mówimy o roku p.n.e., czyli przed naszą erą.
I myślę, że będzie tak samo i tym razem. Myślę, że niebo się po prostu zmieni. I tak jak starożytni niebo widzieli zupełnie inne od naszego, tak i my możemy być świadkami zmian na naszym niebie.
W tej chwili mamy Erę Ryb. A przed nami, tak jak mówią uczeni w tym zakresie, Era Wodnika. Podobno wraz z tymi erami, nastąpi również zmiana myśli człowieka, która już następuje. Jakby nie było ryby są znakiem chrześcijaństwa. Dotarłem do pewnego źródła, które mówi, że era “mydlenia oczu” (choć to oczywiście nie odnosi się tylko do tej religii, do wszystkich innych również, ale również wszelkiego rodzaju propagandy!) się kończy. Podobno jest to domeną tej właśnie ery. A domeną Ery Wodnika, jest zupełnie inny świat, własny świat, inny jego porządek.
Jakby nie było, żyjemy w czasach, kiedy propaganda nie zadziała. Mamy bowiem różne alternatywne źródła, które mogą ją zburzyć raz, dwa i dzięki nim, każdy z nas może wyrobić sobie własne zdanie na temat tego co jest. Chociaż niewątpliwie trudno jest powiedzieć jak jest, ponieważ jeśli źródło A, mówi zupełnie co źródło B, to które źródło uznać za wiarygodne?
To tak jak w ostatniej wojnie gazowej. Kto ma rację? Rosja, czy Ukraina?
Wracając jednak do idei Buildbergerów, roku 2012 i kończąc to rozważanie, to doszedłem do pewnych wniosków.
Ogólnie ta notka wydawać może się bardzo pesymistyczna. Ale dla mnie osobiście tak nie jest.
A oto dlaczego…
Kiedy czytałem wywiad z jednym człowiekiem odnośnie roku 2012, powiedział on coś bardzo, bardzo ważnego. Bo tak kiedy sobie uświadomimy, to się okazuje, że jest strasznie mało czasu do tego roku, co to niby ma być ten koniec świata.
Powiedział, że ta data być może jest po to, aby uświadomić nam jedno. Człowiek często zajmuje się tak na prawdę bzdurami w jego własnym życiu. Zapomina przy tym, że najważniejsze są inne rzeczy.
I mnie osobiście, to wszystko uświadamia, że życie tu na Ziemi, jest tak krótkie, że nie warto zajmować się takimi bzdurami. Na co komu kariera? Dostanie ten ktoś pomnik, na wieki? Pomnik, który stawia się wiele lat, a w mgnieniu oka, może być zburzony przez kogoś.. Dyplom? Uznanie świata?
Zdecydowanie wolę poświęcić swój czas, rodzinie, przyjaciołom, osobom, które kocham. To oni są dla mnie najważniejsi. Nauczyłem się, że nie warto odkładać takich spraw w czasie, bo tego kogoś nagle może zabraknąć… i na nic mi pomniki, dyplomy, kadzidełka, świecidełka, kiedy zabraknie tego najważniejszego. Nic z tych rzeczy nie wypełni pustki w życiu, której myślę, każdy z nas już w jakiś sposób doświadczył.
Krótko mówiąc..
Nie dajmy się po prostu zwariować i szanujmy życie, takie jakim jest.
Posted in różne | 5 Comments »