Coś wiecej

Dzisiaj zacznę od cytatu. Nie wiem czyjwyczytałam na jednym z moich ukochanych for…
Coś Więcej to nie pieniądze, sława, dom umeblowany jak z okładki czasopisma, romans z gwiazdorem filmowym. Coś Więcej to odpoczynek duszy. Coś Więcej to poczucie własnej godności, Coś Więcej to samopoznanie. Świadomość, że twoja pasja jest święta i że jedynym sposobem, w jaki będziesz mogła żyć autentycznie, jest być wierną własnym pasjom.”

Dzisiaj jakis taki zabiegany dzień. Ale przyjemny nawet w miarę. Najpierw laboratorium na AJD (Dominika, o Tobie piszę!!) Całkiem przyjemnie, ale to jednak nie moje klimaty. Później sukces kwiatkowy :-)) Desik, dzięki za Twoją celę. Udało się w końcu, później bilet i zakupy. (Dominika, znów o Tobie właściwie)

Później w domu zajełam sie szydełkowaniem, cóz za niespodzianka. Ale serweteczka już prawie gotowa. Nawet nieźle wyszła. Mam tylko nadzieję, ze mi nici wystarczy.

Później Dzieci mnie odwiedziły. Fajnie było Was znów spotkać. Szkoda, że tak rzadko ammy ku temu sposobność. Mam nadzieję, ze jak skończycie remont, to będziemy sie częściej widywać. A szafę chyba zostawię taką oklejoną rysunkami Martuchy, podoba mi sie nawet :D

Na zakończenie dnia próba przedślubna Drzewka. My to jednak jesteśmy zawodowcy. Zespół spiewaczy wraz z gitarami… Ale że nie poszliscie ze mną na piwo, nie wiem czy wybaczę. I jeszcze chcecie mnie wyrzucić ze swojego stada, bo powiedziałam, ze jutro do Art nie przyjdę. Chyba mam już trochę dosyc tej knajpy. Ileż można? Ciągle to samo granie, to samo piwo, ci sami kelnerzy a i tak najczęściej łapię doła. Wiec po co mi to?? Wprawdzie jutro nie z tego powodu miałam nie przyjść , ale przeciez obiecywałamsobie, że już tak nie bede chodzić. A moze nie bedę się nad tym rozwodzić. Poza tym moja motywacja powiedziała, że nie przyjdzie… ryzykowne to co napisałam, ale co tam.

Dobrze.

Aha, Jolu i Marku, znaczy MarJolu, raz jeszcze gratuluję, dziekuję za zaproszenie na wasz slub. zrobię wszystko, żeby dojechac, ale nie wiem jeszcze jak to zrobię. No nic, coś wykombinujemy. Tymczasem pozdrawiam Was!!

szarlotka pycha

W sumie nic ciekawego nadal się nie dzieje.

A zapomniałam wczoraj wspomnieć, że jadłam rewelacyjną szrlotkę. Od czasu jubileuszu nadużywam słowa rewelacja (Łosoś rewelacja!!). No ale szarlotka rzeczywiście REWELACJA!! aż dziwne, że tak banalnie sie ją robi. Mniam. Tylko ci organisci… :/

Poza tym chciałabym w koncu zacząc gdzies spredawac moje kwiatki. Nie wiem dlaczego na allegro nie idą :/ Przecież ładne i niedrogie…

Nic to, nawet pisac mi się nie chce. Ale moze jakos wejdzie mi to znów w nawyk. Jeszcze tylko coś ładnego bym Wam znów chciała napisac…
“Na przypomnienie ciepła
dłoni Twojej
Na przypomnienie spojrzeń
zamieszkałych w pamięci
tylko
jak w encyklopedii starej
- rzucam czasami w łachmany żebracze
pieniadz wołania
o jeszcze jeden kęs postnego chleba
wdzięczność Bogu składając
za zdolność odczuwania
za myśl nieokiełznaną
za niepokój serca
…nieustanne…
…niezatrzymane…

…rozognione…
/T. Żółtko/

Wakacje

Witam. Właściwie, to nie wiem, dlaczego ja tu nie piszę. Przecież mam czas, bo siedze w domu. Ale może nie mam o czym?? No nie wiem. Teraz mi sie przypomniało, to piszę.

Jakoś mijają sobie te wakacje. Spędzam je na szukaniu pracy, gotowaniu, sprzątaniu, praniu, robieniu zakupów, szydełkowaniu, i na ślubach i weselach. Fajnie, nie?? Zazdraszczacie mi na pewno.

Mam nadzieję, że własnie znalazłam kawałek pracy. Dlaczego kawałek?? Bo tylko na 7 dni. Ale to nic, ważne, że cokolwiek jest. Dzięki temu, będę mogła pojechac na Mozarta. Bardzo chciałam jechac, ale nagle okazalo sie, że trudno w Cze-wie o pracę i nie mam za co. Nie ukrywam, że martwiło mnie to. No ale teraz chyba mój problem sie rozwiązał w jakis sposób.

Poza tym co. Wczotaj urodził się Jeremi. Kuba, Asia, gratuluję. Mam nadzieję, że wszystko jest dobrze, mimo, że Jeremiemu się o miesiąc pospieszyło. Szkoda, że nie mam z Wami kontaktu chwilowo. Ale pozdrawiam Waszą trójkę i ciesze sie Waszym szczęściem.

Troszkę nie mam dziś siły na pisanie tutaj. Przypominajcie mi, że trzeba czasami coś napisać. O ile w ogóle ktoś to czyta :D

Pozdrawiam, dobranocy!!

Ach, jeszcze pesymistyczne słowa na dziś:
“Wszystko kończy się źle,
inaczej trwałoby wiecznie”

Pesymizm wyje na pół ulicy, ale ładne słowa mimo wszystko.Szczególnie, kiedy właśnie cos sie konczy. Oby się skończyło całkiem, a nie tylko połowicznie. Zagmatwane jest życie.

GARFIELD

Zły repertuar

Okazało się, że repertuar przedstawiony na Dniu Dziecka w Pegazie był nie taki, jak trzeba. Dziś dr B. wyraziła swą opinię dosyć dosadnie. Niech sie pocałuje gdzieś, a nastepnym razem niech wynajmie sobie zespół i zapłaci, repertuar może miec wtedy jaki zechce - choć i to nie na pewno.

Jakoś ta sesja mnie atakuje coraz mocniej… zaczynam odczuwac lekki niepokój. Ale ale… kontrapunkt napisałam na 5- :D (nie pamiętam, czy już o tym pisałam)

Dobranoc :-)

Dzień Dziecka w rytmie Boogie woogie

Dawno nie pisałam, nie ??

Dziś Dzień Dziecka w Pegazie. Szczerze mówiąc, po chamsku modliłam się o deszcz. Wiem, jestem okropna, ale nie lubię nic robić pod przymusem. A tu dr B. zmusiła nas wręcz do “ochoczej” zabawy z dziećmi. W poniedziałek mamy z nią zerówkę, mam nadzieję, że będzie pamiętała o dniu dzisiejszym. Nie było nawet źle. Pośpiewaliśmy, a właściwie pochałturzyliśmy w najgorszym tego słowa znaczeniu. Dziecie jednak wyglądały na zadowolone. Po 2 godzinach zaczął mocno padac deszcz i dalsza zabawa była niemożliwa. Nie ukrywam, ze ucieszyłam sie z takiego stanu rzeczy (chciałam jak najszybciej wrócić do domu), szkoda mi jednak było dzieciaków, które bardzo czekały na przejażdżkę koniem.

Cóż poza tym. Sesja zbliża się wielkimi krokami. Leszczysłam powiedział, że nie amm szans na zaliczenie z partania czytatur i że mnie nie dopuści do zaliczenia z dyrygowania. Ale to tydzień temu. Wczoraj za to chwalił mnie za moje dyrygowanie. O prataniu mówił, że lepiej, ale że i tak nie zaliczę. Zobaczymy - obawiam się, że ma rację. Ale są dwie dobre wieści. Mam 3,5 i 4 z Bacha (!!!!!!!!!!!!) i 5- z kontrapunktu (!!!) Marry Poppins mnie zaskoczyła.

Tymczasem po imprezie y brata ide spac.

Dobranoc :-)

Majówka

Ehh… tyle dni wolnych i co z nimi robić??? Marnotrawstwo czasu właściwie. No, ale takie życie.

Ślub i wesele Ciarupy1 coraz bliżej… ehh… starzejemy się, Ciarupo. Dużo teraz właśnie wokół tego ślubu. A kiedy moje??

A właściwie od jutra już sie lenistwo skończy. Przecież zaczynaja się próby na Gaude Mater. Fajnie, choć pewnie będzie cieżko. Ale kto mówił, że będzie letko ??

Ostatnio na uczelni dostałam ciekawą propozycję. W piątek po chórze Jezior zaproponował,, żebym śpiewała u niego w chórze. Przecież wie, ze śpiewam w CC… no i mu odmówiłam, pewnie mam już całkiem przechlapane. No ale ileż można. Miałabym 5 dni w tygodniu chór. To se ne da.

A w niedzielę śpiewaliśmy z BATS na mszy. Nie jestem zadowolona. Ale jak się ktoś uprze, to tak własnie jest :p

Pozdrawiam!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Tulipek

Hot Jazz Spring

Jakoś dawno nie pisalam. Chyba nie było o czym właściwie…

Teraz jest Hot Jazz Spring. Byłam na koncercie inauguracyjnym. Uwazan, że koncert bardzo, bardzo udany. Gershwin w wykonaniu naszych filharmoników (i nie tylko) zjawiskowo dobry. Szczerze mówiąc, nie spodziewałam się tego. Projekt Siergieja przewidywałam, ze będzie dobry, znając Siergieja. Nie zawiodlam sie, a nawet mile zaskoczyłam, mimo wszystko. Po koncercie Jam sessions (”do rana̶ ;) w Chacie. Kolejna porcja dobrego jazzu i wspaniałe rozmowy w jeszcze wspanialszym towarzystwie przy kultowym już żywczyku. Oj, dawno nie miałam tak udanego wieczoru.  Dzieki, Ciarupstwo wszelkiej maści.

Napisałam ostatnio kolokwium z Bacha. Oj, napsuł mi znowu facet krwi. A tak sie zastanawiam, kiedy on miał czas na tworzenie muzyki, skoro ciągle tworzył dzieci. Dwudziestka to calkiem niezły bilans… Nadal go nie lubię.

Po

Niesmak pokoncertowy… choć Agnieska mówi, ze nie było tak źle. Dla mnie było. No, ale jak to mówi UL “Nie takie koncerty się kładło.”

Poza tym co, wielkie lenistwo. Nic mi się nie chce. Obijam się trochę w zajeciach (trochę się obijają prowadzący).Ale czas z tym skończyć. Jutro definitywnie wracam na uczelnię (może dopiero na drugi wykład Marty, zależy jak wstanę) i biore się do roboty. COŚ na tych studiach trzeba robić.

Jakoś nie mam ostatnimi czasy natchnienia do pisnia. A Ludwikc mi dziś mówił, że mam opisać Koszęcin… Strzeżcie się, rozrabiaki… Będziecie obserwowani i opisywani… hihi…

Tymczasem dobranoc.

PS. Nic Wam ładnego nie napiszę, bo mam remont i wszystko w workach i kartonach… maskara!!! No, pa, słońca !!

Owe 5 …

Ludwikc mnie tu zmusza do napisania 5 faktów z życie, które nie ujrzały dotąd światła dziennego… Cóż - nie ma chyba takiego zdarzenia w moim życiu, o którym by ktos tam nie wiedział. I naprawdę trudno mi coś tam napisać… ale spróbuję:

1. Uwielbiam zielony groszek - taki zapuszkowany. Zjeść całą puszkę naraz, to żaden problem. Nawet codziennie.

2. Nie mam zamiaru wracać na filologię polską, pomimo, że z reguły mówię, że kiedyś tam wrócę. Być może wrócę, ale tylko z przymusu ewentualnego.

3. Najwieksza moja miłość chodzi już w tej chwili w sutannie.

4. Moim nałogiem jest pisanie listów. Produkuję ich całe setki, a może i tysiace.

5. Bardzo nie lubię Jana Sebastiana Bacha.

Teraz powinnam zapewne zaprosić kolejne osoby, niestety nie uczynię tego z prostej przyczyny - nie mam kogo. Moi znajomi raczej nie prowadzą blogów. Ja jestem jakimś odmieńcem tylko.

No to pozdrawiam Was, słoneczka!!

Przypłynęłam gondolą do domu

Byłam w La Gondola -pyszna pizza, prawie jak we Włszech. Może nie powinnam tu zamieszczac reklamy, ale co mi tam.

Wiecie, w życiu, to trzeba dokonywać ciągłych wyborów.  I one przeważnie są trudne. Bo chyba życie ogólnie jest trudne. No bo tak… zmuszona jestem często wybierać który chór jest dla mnie wazniejszy. Gdzie akurat iść. Co wybrać, obowiązek, czy przyjemność. (Nie pisze tego tylko w kontekście chórów) Co jest tak naprawdę ważne? Co jest istotą życia? Trudne, egzystencjonalne pytania. Ale nie z takimi już sobie radziłam (tylko czy na pewno sobie radziłam?) A może czasami lepiej schowac głowę w piasek? Ehh… sama nie wiem.

Nic to - trochę madrości teraz :) Może dzisiaj Goethe:

“Opatrzność ma tysiące sposobów, aby podnieść schylonych i pomóc wstać leżącym. Czasami nasz los wygląda jak drzewko owocowe zimą: widząc jego smutny wygląd kto pomyślałby, że te zdrętwiałe konary i widlaste gałęzie będą sie znowu zielenić, rozkwitać, a potem dadzą nawet owoce! A jednak wierzymy w to, my to wiemy…”

Tak, myślę, że musze wrócić do mojej starej miłości - poezji. To chyba ona mnie pchnęła ku filologii polskiej, w której się niestety nie odnalazłam. Ale przeciez każdy ma prawo do pomyłek. Na potwierdzenie moich słów cytat Coelho:

“Każdy człowiek ma prawo wątpić w swoje powołanie i czasem zbłądzić. Nie wolno mu tylko  o nim zapomnieć. Kto nie wątpi w siebie, jest niegodzien, bo ślepo wierzy w swą moc i popełnia grzech pychy. Błogosławiony niech będzie ten, kto doswiadcza chwil zwątpienia.”

Teraz już pójde spać. Dobrej nocy wam życzę!!!

898dobranoc.gif