Marazm
Dawno nie pisałam, ale marazm mnie ogarnął… Jakoś tak trudno żyć…
Nie pamietam, o czym pisałam ostatnio, a nie chce mi się czytac teraz, to tak w skrócie, byłam na drugiej trasie Mozarta, później były wesela… Kapustów, a później to już chyba Daniela. Szczęścia życzę! Dzieciaczków troszkę nam sie sypnie niebawem
gratuluję przyszłym rodzicom wszystkim. Później jeszcze był koncert z okazji Dnia Papieskiego, koncert z chórem i koncert z Mozartem w Koszalinie.
A teraz nowy rok akademicki, który już rozpoczął się spięciem z Marry, zobaczymy co z tego wyniknie… No i poszłam jeszcze do pracy. Jest nieźle, nie mam na nic czasu. Jestem zmęczona, ale chociaż zasypiam wieczorem od razu i nie myślę.
Kiedy nadejdą lepsze dni??????
listopad 12th, 2007 at 02:13
Zawsze jest tak, że po burzy nadchodzi słoneczny dzień, a potem znów na odwrót. Bo to już chyba tak być musi, abyśmy to wszystko lepiej zrozumiel
Bo kiedy jest burza, kiedy jest trudniej, to z utęsknieniem wyczekujemy tych pięknych, słonecznych dni, ale nimi też zbyt długo nie można się cieszyć. Myślę nawet, że dla człowieka jest to niewskazane, bo wtedy łatwo zapomnieć i zgubić coś ważnego w życiu. Może nawet jego sens i istotę, dlatego myślę, że burza i trudności w życiu też być muszą i są wskazane. Ważne jednak, coby nie były zbyt długie. A kiedy nadejdą lepsze dni? One cały czas nadchodzą, z każdym dniem i ani się nie obejrzysz, a w końcu nadejdą
Pozdrawiam!