Mozart 2003…

Witajcie, już wrócilam. Relacją będzie. Obiecuję. Nawet dośc obszerna, pisałam na warsztatach po nutach, więc tylko muszę przepisać. Ale nie dziś, bo pół nocy nie spalam (bo jechałam pociagiem), a później niespodziewane wesele się trafilo jeszcz

One Response to “Mozart 2003…”

  1. Ciekawe to “Gosiakowe życie” tylko bardzo zabiegan :) Jeszcze raz dziękuję za Jasną Górę i oprawę Mszy św. przez Mozart-a - UCZTA DLA DUCHA!!

Leave a Reply