Mozart 2003…
Witajcie, już wrócilam. Relacją będzie. Obiecuję. Nawet dośc obszerna, pisałam na warsztatach po nutach, więc tylko muszę przepisać. Ale nie dziś, bo pół nocy nie spalam (bo jechałam pociagiem), a później niespodziewane wesele się trafilo jeszcz
wrzesień 7th, 2007 at 11:15
Ciekawe to “Gosiakowe życie” tylko bardzo zabiegan
Jeszcze raz dziękuję za Jasną Górę i oprawę Mszy św. przez Mozart-a - UCZTA DLA DUCHA!!