pracy dzień drugi

Dzisiaj popracowalam nawet. Fajnie było. Zrobiliśmy sporą część z tego, co mamy zrobić. TP SA od srodka jest jak labirynt. Jakby mnie Grześ tam zostawił, to bym chyba z tydzień szukała drogi do wyjścia.

Poza tym kwiatkuję. Aktualnie dokończyłam ubranko dla samochodu Stefanki na ślub wierzby. Ufff… Chwilowo mam dosyć. Ale zamówienia się pojawiają - miło. Polecam się.

Wiecie co, nie napracowałam sie jakos szcsególnie, a bardzo senna jestem. Czym to spowodowane?? Przeciez ani za późno nie poszlam spac, ani wczesnie nie wstałam. Dziwne.

Wczorajszy koncert… chyba za dużo takich imprez za sobą. Jakoś średnio mi się podobało. Nie podobało mi się to, że było tam tyle ludzi, chociaż to akurat jest plus. Ale na placu jakos kiepsko było słychac, ludzie gadali i w sumie to nic nie było słychać poza gadaniem. Później jak stanęliśmy sobie na środku Kilińskiego, było lepiej. Tylko widac nie  było. No ale koncert jest od tego, żeby słuchac. Nie podobało mi się również to, że wszelkie wywiady itd nie były odpowiednio nagłośnione. Rozumiem, że to szło pod TVP, ale czy ludzie pod sceną sie nie liczą?? Nie podobało mi się również to, że artyści nie spiewali w większości na żywo. Udawać, że śpiewam, ja też potrafię. Pewnie zastanawiacie się, czy w ogóle coś mi sie podobało. Oczywiście. Podobała mi sie sama idea koncertu. Podobała mi się scena, nie było takiej jeszcze w Częstochowie chyba. Podobał mi się również dobó repertuau gwaizd. Tak spokojnie, ale nie nudno. I podobało mi sie też to, że częstochowianie dopisali, że dużo ludzi było. Wiem, zaprzeczam sama sobie, pisałam, ze to minus. Ogólnie super, że przyszliśmy. Tylko zachowanie niektórych było kipeskie i to, że przez gadanie kiepsko było słychac muzykę.

Dobrze. To ja sobie idę

Papa

No Responses to “pracy dzień drugi”

No comments yet

Leave a Reply