Burza

Własnie trwa burza. Wiem, wiem… powinnam wyłaczyć komputer, Ale robiłam to już 3 razy. Była sobie burza, niby przeszła, włączam komputer, wraca, to znów wyłaczam, ona idzie itd… Więc teraz pisze mimo, że grzmi. Już wystarczy, ze fizycznie jestem sama. Chociaż wirtualnie będe miała towarzystwo.

Jakiś dzisiaj w ogóle burzliwy dzień. Obudził mnie pan Grzegorz, z którym od 1 sierpnia mam pracować. Mam nadzieję, że będzie tak miły, jak był przez telefon. Później przyjechał kurier z umową moją o pracę i materiałami szkoleniowymi :/ No cóż, trzeba to przeczytac niestety… Później pojechałam do Urzędu Skarbowego i oczywiście nic nie załatwilam, ale w międzyczasie zadzwoniła pani Lucynka z Wrocławia z IT i dopowiedziała mi wszystkie szczegóły dotyczące pracy.
Cały dzień też w wolnych chwilach siadałam do pianina i próbowałam grać tego Wagnera. Dzięki, Przystojny, za pomoc. Dobrze, ze Ty we mnie wierzysz, bo ja w siebie nie wierzę, a okazało się, że nie jestem tak tępa jak mi się wydawało. Pierwsza część w miarę opanowana. Może podasz co dalej jest?? :D (Szkoda, ze nam to piwko nie wypaliło, potrzebne mi dziś było)

Później zadzwoniła mama, że trzeba iśc na kuzynki urodziny. No tego, to kompletnie w planach nie miałam. Szczerze mówiąc, to sie nawet o to wkurzyłam. I jeszcze to, co tam mama wygadywała. Nie ida z nią nigdzie w najbliższych dniach.

No i tak sobie mija dzień za dniem… zbliża sie natomiast Mozart, z czego się nawet mocno cieszę. Tata mnie dofinansował, więc juz o stronę materialną sie nie martwię. Teraz tylko przydałyby się nutki, żeby sie nauczyć co trzeba. Bo 1-9 sierpnia, to raczej nie zajrzę nawet tam… Nic to, zdolna przecież jestem ;-)

Aha, zapomniałam o cytacie… hmmm… nic ciekawego nie przychodzi mi do głowy… niech no ja sie zastanowię… O, mam!!

“Miłość zamieszkała gdzie indziej
niż my
raczej daleko stad…
poszukajmy więc
niezwykłego w kochaniu
- by nas poprowadził
do… niej
albo chociaż
tylko
wskazał drogę…
/T. Żółtko/

Ja kiedys szalałam za Tomkiem Żółtkiem. Takie powiedzmy okolice matury. Dzięki ci, Piotrek za tę fascynację… :-)

No Responses to “Burza”

No comments yet

Leave a Reply