szarlotka pycha
W sumie nic ciekawego nadal się nie dzieje.
A zapomniałam wczoraj wspomnieć, że jadłam rewelacyjną szrlotkę. Od czasu jubileuszu nadużywam słowa rewelacja (Łosoś rewelacja!!). No ale szarlotka rzeczywiście REWELACJA!! aż dziwne, że tak banalnie sie ją robi. Mniam. Tylko ci organisci… :/
Poza tym chciałabym w koncu zacząc gdzies spredawac moje kwiatki. Nie wiem dlaczego na allegro nie idą :/ Przecież ładne i niedrogie…
Nic to, nawet pisac mi się nie chce. Ale moze jakos wejdzie mi to znów w nawyk. Jeszcze tylko coś ładnego bym Wam znów chciała napisac…
“Na przypomnienie ciepła
dłoni Twojej
Na przypomnienie spojrzeń
zamieszkałych w pamięci
tylko
jak w encyklopedii starej
- rzucam czasami w łachmany żebracze
pieniadz wołania
o jeszcze jeden kęs postnego chleba
wdzięczność Bogu składając
za zdolność odczuwania
za myśl nieokiełznaną
za niepokój serca
…nieustanne…
…niezatrzymane…
…rozognione…
/T. Żółtko/
lipiec 24th, 2007 at 10:22
Wiesz, jakoś czytając Twoje wpisy od razu wpadam w melancholię, dzieki Ci za t
jakoś lubię w formie psów) “…zawsze pozostają wspomnienia do których można wracać myślami”
i kolejny p.s
Ładne cytaty przedstawiasz, bye.
(może jednak pokażesz mi dziekanat?)
lipiec 24th, 2007 at 12:47
Ja też chcę szarlotkę…