Hot Jazz Spring
Jakoś dawno nie pisalam. Chyba nie było o czym właściwie…
Teraz jest Hot Jazz Spring. Byłam na koncercie inauguracyjnym. Uwazan, że koncert bardzo, bardzo udany. Gershwin w wykonaniu naszych filharmoników (i nie tylko) zjawiskowo dobry. Szczerze mówiąc, nie spodziewałam się tego. Projekt Siergieja przewidywałam, ze będzie dobry, znając Siergieja. Nie zawiodlam sie, a nawet mile zaskoczyłam, mimo wszystko. Po koncercie Jam sessions (”do rana̶
w Chacie. Kolejna porcja dobrego jazzu i wspaniałe rozmowy w jeszcze wspanialszym towarzystwie przy kultowym już żywczyku. Oj, dawno nie miałam tak udanego wieczoru. Dzieki, Ciarupstwo wszelkiej maści.
Napisałam ostatnio kolokwium z Bacha. Oj, napsuł mi znowu facet krwi. A tak sie zastanawiam, kiedy on miał czas na tworzenie muzyki, skoro ciągle tworzył dzieci. Dwudziestka to calkiem niezły bilans… Nadal go nie lubię.
kwiecień 23rd, 2007 at 10:26
Czesc. Zupełnie przypadkiem trafiłem na Twojego bloga. Jest pisany w bardzo przyjemnym klimacie. Jeśli mogę zaprosić na pewien serwis o Częstochowie… to proszę zajrzyj tutaj www.Czewka.pl i powiedz mi co o nim myślisz. Pozdrawiam
maj 1st, 2007 at 02:41
…a masz nadzieję że polubisz ?
maj 1st, 2007 at 10:27
Nie mam. I jakoś specjalnie się nie staram