Hot Jazz Spring

Jakoś dawno nie pisalam. Chyba nie było o czym właściwie…

Teraz jest Hot Jazz Spring. Byłam na koncercie inauguracyjnym. Uwazan, że koncert bardzo, bardzo udany. Gershwin w wykonaniu naszych filharmoników (i nie tylko) zjawiskowo dobry. Szczerze mówiąc, nie spodziewałam się tego. Projekt Siergieja przewidywałam, ze będzie dobry, znając Siergieja. Nie zawiodlam sie, a nawet mile zaskoczyłam, mimo wszystko. Po koncercie Jam sessions (”do rana̶ ;) w Chacie. Kolejna porcja dobrego jazzu i wspaniałe rozmowy w jeszcze wspanialszym towarzystwie przy kultowym już żywczyku. Oj, dawno nie miałam tak udanego wieczoru.  Dzieki, Ciarupstwo wszelkiej maści.

Napisałam ostatnio kolokwium z Bacha. Oj, napsuł mi znowu facet krwi. A tak sie zastanawiam, kiedy on miał czas na tworzenie muzyki, skoro ciągle tworzył dzieci. Dwudziestka to calkiem niezły bilans… Nadal go nie lubię.

3 Responses to “Hot Jazz Spring”

  1. Czesc. Zupełnie przypadkiem trafiłem na Twojego bloga. Jest pisany w bardzo przyjemnym klimacie. Jeśli mogę zaprosić na pewien serwis o Częstochowie… to proszę zajrzyj tutaj www.Czewka.pl i powiedz mi co o nim myślisz. Pozdrawiam

  2. Agnieska Says:

    …a masz nadzieję że polubisz ? ;)

  3. gosia1k Says:

    Nie mam. I jakoś specjalnie się nie staram ;-)

Leave a Reply