Przypłynęłam gondolą do domu

Byłam w La Gondola -pyszna pizza, prawie jak we Włszech. Może nie powinnam tu zamieszczac reklamy, ale co mi tam.

Wiecie, w życiu, to trzeba dokonywać ciągłych wyborów.  I one przeważnie są trudne. Bo chyba życie ogólnie jest trudne. No bo tak… zmuszona jestem często wybierać który chór jest dla mnie wazniejszy. Gdzie akurat iść. Co wybrać, obowiązek, czy przyjemność. (Nie pisze tego tylko w kontekście chórów) Co jest tak naprawdę ważne? Co jest istotą życia? Trudne, egzystencjonalne pytania. Ale nie z takimi już sobie radziłam (tylko czy na pewno sobie radziłam?) A może czasami lepiej schowac głowę w piasek? Ehh… sama nie wiem.

Nic to - trochę madrości teraz :) Może dzisiaj Goethe:

“Opatrzność ma tysiące sposobów, aby podnieść schylonych i pomóc wstać leżącym. Czasami nasz los wygląda jak drzewko owocowe zimą: widząc jego smutny wygląd kto pomyślałby, że te zdrętwiałe konary i widlaste gałęzie będą sie znowu zielenić, rozkwitać, a potem dadzą nawet owoce! A jednak wierzymy w to, my to wiemy…”

Tak, myślę, że musze wrócić do mojej starej miłości - poezji. To chyba ona mnie pchnęła ku filologii polskiej, w której się niestety nie odnalazłam. Ale przeciez każdy ma prawo do pomyłek. Na potwierdzenie moich słów cytat Coelho:

“Każdy człowiek ma prawo wątpić w swoje powołanie i czasem zbłądzić. Nie wolno mu tylko  o nim zapomnieć. Kto nie wątpi w siebie, jest niegodzien, bo ślepo wierzy w swą moc i popełnia grzech pychy. Błogosławiony niech będzie ten, kto doswiadcza chwil zwątpienia.”

Teraz już pójde spać. Dobrej nocy wam życzę!!!

898dobranoc.gif

4 Responses to “Przypłynęłam gondolą do domu”

  1. a gdzie odpowiedź na blog-tagging, hę? :>

  2. Ludwikc… muszę się zastanowić, co moge ujawnić o sobie :p

  3. a więc czekam.
    (z niecierpliwością, ale jednak)

  4. czeeeeee-kaaaaam! ;-)

Leave a Reply