Jakoś ostatnimi czasy nie mam natchnienia na pisanie. Wszystko przez to, że siedze w tym domu i nic sie nie dzieje. Ale czy oby na pewno?? Pewnie nie. Jednak chyba nie chcę Was zanudzać szarą codziennością.
Ale dzisiaj np był zjazd Apolla rocznika. wesoło tam było. Dziębuś przywiózł akordeon i chopoki śpiewali, aż miło. Wesoło czasami z nimi jest
A ja ambitnie wzięłam sie za pracę. Dziś własnie spróbowałam swoich sił… rozpisałam utwór na 3 głosy. Jutro przy pianinku zobaczymy, czy to się do czegoś nada. Bo teraz to już późna godzina. Ja nie wiem jak to jest, ale jakas twórcza jestem po nocach. Ileż to piosenek napisanych “na sucho”, własnie w nocy. I to nawet nie było najgorsze. No ale oczywiście zawsze jednogłosowo. Ale przeciez po coś sie ucze tej harmonii, nie?? No to zobaczymy, czy czegoś już się nauczyłam
Poza tym, może napisze Wam coś ładnego… tylko co… zaraz coś znajdę, spokojnie, u mnie zawsze znajdzie sie coś miłego…
“Miłość chce iść wciąż coraz dalej. Ale istnieje pewna granica. Kiedy ta granica zostanie przekroczona, miłośc staje się nienawiścią. Aby uniknąć tej przemiany, sama miłość powinna się przemienić.
Miłość wtedy staje się inną miłością, gdy jest wpatrzona w tę granicę. Gdy jej nie dostrzega, zmienia się w nienawiść.”
/Simone Weil/
No cóż, Moi Mili, czas najwyższy zbierać się do spania. A swoją drogą, ferie są takie fajne. Można spac do południa, a w nocy zajmowac się tak miłymi i twórczymi rzeczami jak muzyka, poezja…
Dobranoc!!

luty 9th, 2007 at 08:52
Proponuję abyś kiedyś przedstawiła swoją twórczość. Chętnie posłucham…