Kosiarze

Witam,

Za oknem grasują kosiarze… trawy, więc ukrywam sie w pokoju przy zamkniętych oknach. Trochę pomaga, ale nie za bardzo.

Strasznie ten czas leci, nie uważacie?? Właśnie się zorientowałam, że zostało mi tydzień nauki i sesja zaliczeniowa. Czy zaliczę… ups… może być problem. Trochę kicha w tym semestrze. Na szczęście nie mam ani jednego egzaminu.

Wczoraj musiałam napisać plan mojej pracy magisterskiej. Głupota. Szczególnie, że na dobrą sprawę nie wiem tak naprawde o czym dokładnie będę pisać.No ale jakiś taki pic musiałam napisać.

Zaczęły się rodzić nasze dzieci :-) Już Macio się urodził i Hania i Nikoś… witamy!!

Zastanawiam się jak się sprzedać. Jakoś nie mam w tym względzie doświadczenia. Może jakas lektura na ten temat by się przydała… Jak znaleźć rynek?? Ehhh… trudne to trochę.

Dlaczego doba ma tylko 24 godziny??

Witam!!

Własnie przed chwilą przeczytałam wpis na blogu Alexa i tak sobie staralam odnieść to do realnego życia. Bo jednak świat opisywany przez Niego/w jakim On żyje, różni się mocno od mojego. No ale cóż…
Ja dzis dostałam miłą propozycję pracy. Miałabym uczyć dzieci grać na fortepianie. Ucieszyłam się, ale kiedy mówilam o tym Justynie, ona zapytała “a kiedy Ty znajdziesz na to czas?” I miała rację. Jestem jakąs nierozgarniętą osobą, która na nic nie ma czasu. Łapię się wszystkiego, a później… jakoś tak… muszę to przemyśleć.

Ale tymczasem pójde już spać.. jak przemyślę, to napisze.

trochę źle…

Trochę źle się dzieje… Kłopoty zdrowotne tu i ówdzie…

Poza tym zdalam pól egzaminu u Marry. Już mam dosyć tego wszystkiego. Całej tej historii muzyki. Beznadzieja. No ale polowę mam za sobą, jeszcze “tylko” rozpoznawanie utworów.

Nie chce mi się już pisać… dobranoc…

Egzamin

Hejka,

Właśnie drugi miesiąc męczę się z egzaminem z historii muzyki… Już mam dosyc tego wszystkiego. W tej chwili to już nie moge nawet powiedzieć, ze umiem, bo wszystko mi sie miesza. Dziś zdaję - chyba po raz ostatni, mam nadzieję, że tym razem dam radę. Z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że uczyłam się naprawdę dużo. Ale czy to wystarczy dla Marry Poppins??

Poza tym obijałam się, wiem. nie pisałam tu mase czasu. Ale nie miałam czasu, nie miałam siły, nie miałam ochoty i nie miałam o czym. No dobra, z tym ostatnim przesadziłam troszkę. Zawsze jest o czym pisać… jak sie chce. A ja nie chciałam.

Lekkie zmiany w chórze są i będą jeszcze. Myślę, że i u mnie cos się tam zmieni. zobaczymy w czwartek.
Poza tym pracuję sobie. Jest w tej mojej pracy śmiesznie. Czasami nerwowo, ale zawsze śmiesznie.Zatrudniona zostałam do wyklejania grafik Impresji, ale teraz to już nie do końca tak wygląda. Bo bardziej chyba na grafika mnie przerobili. Cos tam się jeszcze klei, ale teraz podobno zatrudnili kogoś na moje miejsce - nie wiem, tydzien tam nie byłam. Nieistotne, ważne, ze jest miło i chce mi się do tej pracy chodzić.

Dobra, wracam do nauki. Może teraz uda mi się tu częściej pisywać. Pozdrawiam!!

Better

Ufff… jakoś minęło. Mam nadzieję bezpowrotnie.

Co tam u Was ludziska słychac ?? Święta tuż tuż… przeraża mnie to wszystko, co się wokół dzieje. Markety, zakupy, sprzatanie, zakupy, markety… a gdzie TO CO NAJWAŻNIEJSZE ???? Ehhh… Chyba nie umiem sie z tym pogodzić.

Na dziś wystarczy, bo czas spać. Mojego domu równiez nie omija przedświąteczny szał, więc jutro pewnie sciągną mnie z łóżka skoro świt… :/

Dobrej nocy, Dziubaski… Wesołych Świąt!!!!

Marazm

Dawno nie pisałam, ale marazm mnie ogarnął… Jakoś tak trudno żyć…

Nie pamietam, o czym pisałam ostatnio, a nie chce mi się czytac teraz, to tak w skrócie, byłam na drugiej trasie Mozarta, później były wesela… Kapustów, a później to już chyba Daniela. Szczęścia życzę! Dzieciaczków troszkę nam sie sypnie niebawem ;) gratuluję przyszłym rodzicom wszystkim. Później jeszcze był koncert z okazji Dnia Papieskiego, koncert z chórem i koncert z Mozartem w Koszalinie.

A teraz nowy rok akademicki, który już rozpoczął się spięciem z Marry, zobaczymy co z tego wyniknie… No i poszłam jeszcze do pracy. Jest nieźle, nie mam na nic czasu. Jestem zmęczona, ale chociaż zasypiam wieczorem od razu i nie myślę.

Kiedy nadejdą lepsze dni??????

Nocny powrót mamy

Witajcie, minął kolejny dziwny dzień… Nic nie robię, a na nic nie mam sily. Coś jest nie tak, może to jesień ?? W każdym razie od tygodnia boli mnie głowa, właściwie bez przerwy. Może powinnam coś z tym zrobić…

Dzisiaj moja mama wróciła do domu z pracy późną nocą. Zastanawiam się, gdzie ukryte jest sumienie jej pracodawców. Jak długo człowiek może pracowac po kilkanaście godzin na dobę przez 5-6 dni w tygodniu?? Sypiając przy tym ok 5 godzin na dobę… Wczoraj to było już przegięcie… niech no policzę… od 7 do 2…    19 godzin… dobrze liczę?? Karygodne!! I co z nia zrobić????

Byłam też chwilę na koncercie w Stacherczaku. Dzięki, danielu za zaproszenie, raz jeszcze gratuluję. Oby się wam żylo jak najlpiej.

A później u MarJoli. Jak fajnie was spotkac, mimo, że teraz różni nas coraz więcej spraw… Nas wszystkich, Cierupy… ehh… marazm.

“W najgorszych chwilach mojego życia zawsze mogłem
liczyć na przyjaciół.
Odtąd wiem, pierwszą rzeczą,
jaką nalezy zrobić, to poprosic o pomoc.”
/Kronika. Trudne chwile i pulapki.
P. Coelho/

MocArt part 2

Witam Was po powrocie moim. Wróciłam 3 dni temu, ale jakoś nie mogę się pozbierać. Tak mi dziwnie budzić się codziennie w tym samym miejscu…
Dziękuję Wszystkim MocArtciątkom, szczególnie Kopince, Słowikowi, Marcie W., Szymonowi W. (on powinien byc pierwszy ;-) ), x Mikołajowi W., Dominice, Asi, (Ż)Arturowi, Marysi, Joli, Monice (Marzena!), Adamowi, Andrzejowi,Karolinie, Filipowi i Darkowi, Zydze i wielu, wielu innym… Cieszę się, że Was poznałam (mimo, że większośc już znałam). Dobrze, że jestescie, już za Wami tęsknię.

Ale cóż, życie toczy się dalej. Już niedługo zaczyna się uczelnia. Cieszę się, że się zaczyna. Cieszę się, że spotkam się z tymi moimi kochanymi świrami. Cieszę się, że będę miła motywację, by wstać rano, a nie w południe.

Zaczęły się też już póby chóru. Ja opuściłam te zeszłotygodniowe, ale dzis byłam. I zauważyłam, że bardzo się stęskniłam za naszymi kochanymi chórzystami. Za działaniem. za spiewaniem moze niekoniecznie sie stęskniłam, bo nie miałam kiedy, ale cieszę się, że moge śpiewac nadal. Mimo, że program jakoś średnio mi się podoba. Przeciez nie zawsze sie śpiewa to, co się podoba.

A teraz cytat dla Was. Od razu powiem, że teraz to raczej już zawsze bedą cytaty, najczęściej P. Coelho, bo zakupiłam książkę “ŻYCIE myśli zebrane”, na którą składają się najpiękniejsze myśli z książek Coelho, którego znowu ja bardzo lubię. Tak tak, wiem, jak się przeczytało jedną, wiadomo, co będzie w następnej. I co z tego?? Podoba mi sie mimo to.

“Pierwszym krokiem do uśmiercenia
naszych marzeń jest Brak Czasu.
Drugim krokiem do uśmiercenia
naszych marzeń jest Pewność.
Trzecim krokiem do uśmiercenia
naszych marzeń jest Spokój”
/”Pamiętnik Maga
” P. Coelho/

Tak na marginesie, ma ktoś tę ksiażkę i chce mi pożyczyć????

Pozdrawiam i milej nocy życzę. Buziaki.

Mozart 2003…

Witajcie, już wrócilam. Relacją będzie. Obiecuję. Nawet dośc obszerna, pisałam na warsztatach po nutach, więc tylko muszę przepisać. Ale nie dziś, bo pół nocy nie spalam (bo jechałam pociagiem), a później niespodziewane wesele się trafilo jeszcz

Straszny dzień

Witajcie, straszny dzień dzisiaj mialam. Zaczął sie bardzo miło - Ciarupowo… ale póxniej było coraz gorzej. Jednak nie będę o tym pisać, bo po co?? Może w koncu zamieszczę tu jakies zapiski o Mozarcie. Njapierw przepisze to, co napisałam w trakcie (czyli niewiele), a później dopisze resztę, jak mi wystarczy samozaparcia…

19.08.2007 1 dzień Mozarta

Witajcie Kochani! Jestem już w Trzęsaczu na Mozarcie. Bardzo mi sie tu nie chciało przyjeżdżać , ale może dobrze, że jestem.

Jestem… na razie jestem strasznie zagubiona. Ale byłam już nad morzem. Chciałam do kogoś zadzwonić, żeby ten ktoś posłuchał szumu morza… ale nie mialam do kogo :( Życie.

Cytat na dziś
“- Co to bylo?
- Jabłko antonówka.”

Hihi… Dobranoc, Dziubaski :*

Dzień 2, 20.08.2007

Piszę do Was z próby chóru. Tradycyjnie na nutach. Ale to chyba nikogo nie dziwi.
Jakoś mam wrażenie, że nic nie umiem. Myślę, że to dobre wrażenie. Ale na pocieszenie: Nie jestem sama. No ale chyba po to tu jesteśmy, żeby ćwiczyć. Jest kilka spraw, które mi się nie podobają, ale nie wszystko musi mi się podobać :)
Później…
Jestem już po przesłuchaniach. Było śmiesznie. Weszłam z Kopinką, czyli jak na zajęciach. Jakoś specjalnie się nie stresowałam. Git.

Dzień 4, 22.08.2007, Środa

Znów notka podczas próby na nutach.
A jednak się myliłam. Jest git! Pomijając pana Przemka ;) Praca wre. Po wczorajszym dniu myślałam, że nie wydam dziś z siebie sensownego dźwięku, ale jakoś idzie. A dzisiaj próby z samym Guru . Jest fajnie.
Nie wiem, skad we mnie ten entuzjazm. Nie wyspałam się przecież… Pogoda się psuje, a przed nami dłuższy wolny czas :/
Wieczór
Mimo, że pogoda faktycznie sie zepsuła, poszliśmy na plażę. Wieloryby się nawet kąpały. A ja ponad 2 godziny robiłam NIC. Po prostu sobie leżałam i już.Fajny to czas z muzyką. Morze działa jakos tak uspokajająco… cudnie. Jak będę miała jakieś zdjecia, to może Wam tu cos wrzucę. A ciekawe, czy ktoś z Projektu (oprócz Dominiki i Ślęzaka) czyta mojego bloga.
Tak ogólnie, to ja chyba za poważnie traktuję muzykę.

Resztę dokończe innym razem, bo nie chce mi się już przepisywać… A może już nie będe przepisywać, bo nic ciekawego tam nie ma. Jak tylko skończyły się warsztaty, nic nie napisałam. W trasie nie miałam kiedy. Wstawaliśmy rano, jedliśmy śniadanie, wsiadaliśmy w autokar, jechaliśmy gdzies tam, wysiadaliśmy, próba, obiad, czas wolny, próba, koncert, kolacja, spać… I tak przez ponad tydzień… Fascynujące, nie??

No nic, pozdrawiam, Ciarupstwo…
Dobranoc :*