Sen
Miałam dziwny ale zarazem miły sen..
Otóż śniło mi się dobro…nie takie zwyczajne dobro, ale takie zupełne, nieskończone, dające radość zawsze i wszędzie. To dobro śniło mi się pod postacią znajomego. I nie chodzi o to, że np. ten znajomy mógł mi się podobać, bo nie o to chodziło w tym śnie. To była taka dobroć emanuująca bez względu na wszystko i nie ważne kim byłam we śnie, …po prostu byłam. A ten człowiek był dobrem. Bardzo dziwne. Zdziwiłam się, bo to była taka czysta dobroć,..bez innych myśli. To było dziwne i zarazem piękne. Nie rozumiem tego tak do końca, jednak uczucie niezapomniane i napawające wielkim optymizmem.
To tak jak gdyby anioł pogłaskał Ciebie po głowie podczas snu…
Cud się stał
Tydzień temu w czwartek dosłownie zaniemówiłam. Pierwszy raz pracownik z uczelni tak mnie zakoczył…pozytywnie oczywiście, ale ile było nerwów… Otóż chodziło o pwene zaliczenie z ćwiczeń, bardzo stresujący przedmiot ( zwłaszcza, że jest jeszcze zaliczenie osobne z wykładów, których raczej nie zaliczę). No cóż. W każdym razie miałam referat o tytule: Źródła i charakterystyka odpadów przemysłu metali nieżelaznych…Nie wiem czy komuś to coś mówi,jednak ciężko było znaleźć materiały. I tak np. byłam w Katowicach dwa razy w bibliotece, a ten drugi raz w poniedziałek (w czwartek ćwiczenia) w poszukiwaniu czegoś czego myślałam ze nie znajdę…W końcu znalazłam, choć myślałam, że nie do końca to to. W stresie przyszłam w czwartek na zajęcia z myślą, że mi znowu nie zaliczy…(miałam “tylko” uzupełnić i chciała mi postawić 3…w ramach wytłumaczenia jak wygląda zaliczenie referatu: pani ta zwraca szczególną uwagę na wszystko,literaturę…kropki,,,przecinki,,,cytowanie odpowiednie,itd.) W każdym razie starciłam wszelkie nadzieje. Czytam…a tu cud! Pani przerywa mi nagle i mówi: Dziękujemy, niech pani więcej nie czyta…Podwyższę pani ocenę za trud…I postawiła mi 4 ! Zdziwiłam się pozytywnie bo ona to zawzwyczaj obniża jeśli się da…
Jednak istnieje czasem sprawiedliwość na tym świecie
Dear friend…
Dear Friend, what’s on your mind
You don’t laugh the way you used to
But I’ve noticed how you cry
Dear friend, I feel so helpless
I see you sit in silence
As you face new pain each day
I feel there’s nothing I can do
I know you don’t feel pretty
Even though you are
But it wasn’t your beauty
That found room in my heart
Dear friend, you are so precious Dear Friend
Dear friend, I’m here for you
I know that you don’t talk too much
But we can share this day anew
Dear Friend, please don’t feel like you’re alone
There is someone who is praying
Praying for your peace of mind
Hoping joy is what you’ll find
I know you don’t feel weak
Even though you are
But it wasn’t your strength
That found room in my heart
Dear friend, you are so precious, Dear Friend…
ale fajnie:/
Ale fajnie…rozczarowałam się po raz kolejny i chyba już na amen…. Zapomnieć? Czasem się nie da. Są pewne granice. Inni nie doceniają często naszych starań. I to jest przykre :/…Rozczarowałam się…. Czy jest możliwe żeby człowiek był taki dziwny i zły? Nie rozumiem okrutności tego świata.
*troche pesymizmu, ale następnym razem powinno być lepiej. Jutro będę widzieć niektórych i będzie zemsta
***
Dzis wstałam o siódmej, za wcześnie… i jaka pierwsza myśl? Komputer… hm (uzależniona … )
Co mi tata napisał dwa dni temu (smsa gdy siedział na dole a ja byłam na górze w tym samym domu :) ) :
“WARNING! YOUR HEAD IS INFECTED! DON’T TOUCH YOUR COMPUTER ANYMORE! Zejdź na dół nakarmić kotki!”
Napiszę tylko : no comments
zmiana
…nastapiła zmiana…nowy rok nowy dzień nowa radość nowe smutki nowe szczęście? nowe problemy nowe słońce nowe chmury nowa pogoda
…nie zmieniło się serce rozum tęsknota za czymś nowym nieznanym przygodą podróżami ciszą spokojem
sylwester
Dziś był sylwester…znacie to uczucie po imprezce? Nie chodzi mi o stan powiedzmy”złego samopoczucia”…bo w sumie nie narzekam zbytnio ;) ale o coś innego. Imprezka-prywatka była naprawdę udana. Ludzie ok, muzyka też. Jednak wstając dziś po krótkiej drzemce było dziwnie. Zrozumiałam dlaczego… Czy jest możliwe by jednocześnie odczuwać radość i smutek? Jest ! A byłam i jestem “radosna” bo spędziłam sylwester z ludźmi których naprawdę lubię…właściwie dwie osoby: moja przyjaciółka i kumpel. Czułam się szczęśliwa, bardzo szczęśliwa…Jednocześnie było mi bardzo smutno, ponieważ coraz szybciej zbliżał się koniec imprezy po której wszystko miało wrócić do normy.
Szkoda mi czasu, czasu który nieubłaganie szybko leci i niewypowiedzianych słów, które mogłyby wiele zmienić.
**
Wczoraj znalazłam takie oto zdjęcie…
Ładne, prawda?
Moje ulubione zwierzęta (pierwsze duże zdjęcie to moja kotka Bambi z Misią a drugie to Misiu-kotek którego znalazłam):




*
Ten obrazek z pegazem pojawił się jakiś czas temu na forum…dlaczego? Otóż nie wybieram obrazków spontanicznie, tylko staram się aby były jakimś symbolem, aby coś znaczyły. Tak samo z tym pegazem…
Inny temat: przytoczę tu kilka śmiesznych rozmów które odbyły się między mną a Sylwią…Czasem gdy rozmawiamy, aż nam słabo (=pękamy ze śmiechu)
2006 wrzesień,
Sylwka: “Nie dobrze mi…”,
Aga: ” Co ci jest?”,
Sylwka: ” A co ma mi być?”,
Aga: ” Dobrze.”
Tego samego roku, tego samego miesiąca:
Sylwka coś powiedziała cicho, Aga do niej: ” Co mówiłaś?…bo nie słyszałam…”,
Sylwka: ” ja też nie…”.
Jest taki dzień…
Witam na moim blogu. Nie spodziewajcie się nie wiadomo czego…na moim blogu znajdziecie w głównej mierze takie myśli, które krążą mi po głowie gdy siedzę na przykład w domu (tak jak to teraz robię-logiczne;)) lub gdy chodzę po mieście “w swoich sprawach” jak to niektórzy lubią mówić, po prostu gdy jestem w centrum miasta coś kupić albo tak sobie spaceruję(nigdy nie spaceruję, ale ładnie brzmi:>).
Zapraszam do czytania (na swoją odpowiedzialność)

