takie coś :) i może więcej…
Znacie takie uczucie gdy dziwicie się że można się zdziwić? Tzn. że dziwicie się, że można dziwić się nadal z życia ogółem mówiąc…co dzieje się wokół nas, jacy są ludzie w których kręgu się obracamy, jakie panują wartości na świecie, kto jaki ma stosunek do pewnych spraw, ile istnieje przeciwności, spraw które są niezrozumiałe dla nas a dla innych nie, Można by wymieniać w nieskończoność… A znacie pojęcie “bratnia dusza”? Jednak nie teoretycznie, tylko praktycznie ? Właśnie kolejny raz zdziwiłam się, bo nie do końca wierzyłam że takie osoby istnieją… do pewnego czasu. Chyba mogę tak nazwać pewną osobę którą znam od kilku lat. Bratnia dusza, to chyba człowiek który podobnie myśli, ma takie samo nastawienie do życia, świata, ludzi, i w ogóle. Oczywiście nie wszystko musi się idealnie zgadzać, ale czuje się że to jest ta “bratnia dusza”. Może mylę pojęcia…jednak chyba to jest to… Mówiąc matematycznie: przykład pasuje do tezy. Skończę na dziś bo szara rzeczywistość goni za mną z notatkami P.s.: ta osoba nawet gubi z tą samą częstotliwością co ja,,, no prawie.Pozdrawiam wszystkich !
***
A teraz coś co zapoczątkowali Gosia z Ludwikiem
zapraszam innych do “zabawy”. Chodzi o to, by pokazać/napisać 5 rzeczy/tajemnic o których inni nie wiedzą, coś o nas (w tym przypadku mnie). Cięzko będzie, jednak pomyślę…:
1. Uwielbiam wychodzić na dwór gdy jest słońce i tak postać parę chwil, dosłownie nacieszyć się słońcem, życiem, itp. , poczuć ciepło na twarzy, aż dreszcz przechodzi. Podobnie w nocy, właściwie gdy jest ciemno, patrzeć w gwiazdy i stać też parę chwil. Cieszyć się widokiem, że ranek będzie piękny.
2. Jak nikt nie słyszy, albo nie ma nikogo w domu śpiewam piosenki z dzieciństwa (takie które mama śpiewała do snu) i nie tylko, ale jakieś sentymenty mnie biorą.
3. Tańczę jak opętana gdy nie ma nikogo w domu (sytuacja się powtarza), szczególnie do muzyki rytmicznej, latynoskiej.
4. Czasem (raz na pół roku) zjem całą nutellę małą łyżeczką-jednego dnia, cały czas jedząc bez przerwy. Ważne są dwa punkty: że jest to prawdziwa nutella,najlepszy smak; i łyżeczka jest mała, wtedy można się bardziej delektować smakie
5. Teraz coś z kuchni-dwie rzeczy: 1) denerwuje mnie okropnie gdy ktoś rozkłada ścierkę do zmywania naczyń na brzegu zlewu. Nie uznaję czegoś takiego. Brzydzę się ścierkami, najlepiej je złożyć i położyć jak najdalej albo w ogóle nie używać, do zmywania służy gąbeczka. 2) gdy babcia piecze drożdżówkę robi pyszną słodką posypkę na to ciasto. Niestety gdy daje nam na poczęstunek, z wielkim bólem zauważam, że miejscami brakuje tej posypki, jest “wygryziona”,”wydrapana”,”wyskubana”(jak kto woli). Coś mnie bierze gdy coś takiego widzę, bo wiem kto to zrobił-dorosła osoba i nie tknę takiego ciasta. Fuj i brak wychowania.
nice!
ale tej “zabawy” nie zapoczątkowała ani Gosia, ani ja - odiwedź mojego bloga i blog po blogu mozesz cofnąć się do samego początku tej historii
marzec 16th, 2007 at 23:13a co się stało z następnym wpisem… ?? :>
marzec 18th, 2007 at 00:30
właśnie miałam Tobie pisać. Usunęłam bo stwierdziłam, że za bardzo osobiste myśli. Kto widział ten widział :> ale wszyscy nie muszą tego czytać.
marzec 18th, 2007 at 08:20P.s.: wpis mam zapisany na dysku
No chyba że tak…
marzec 18th, 2007 at 22:02