**************

Pech

Dwa dni temu:

Miałam zwyczajnego pecha w poniedziałek. Dzień od początku nienormalny, bo egzamin był trudny. Potem w ramach rozluźnienia myśli poszliśmy na piłkarzyków, wylądowaliśmy na bilardzie :) Tak jeszcze dla rozluźnienia poszłam na solarium…i tu zaczyna się dziwny świat Agnieszki. Miałam takie głupie przeczucie, że wchodząc do solarium nie wejdę jak każdy normalny człowiek, tylko że coś będzie inaczej. Jak chciałam tak miałam.

-Dzień dobry. Chciałam na 5 minut skorzystać z solarium na stojąco.

-Dobrze, zaraz będzie wolne….

Minęło parę minut. Ona:

-Zapraszam anioła…

*

Solarium się skończyło. Wyszłam na ulicę z trochę lepszym humorem. Miałam telefon w ręce. Pisałam jakiegoś smsa. Patrzę na światło: zielone, więc idę. Zdziwiłam się trochę, bo nagle pusto,a przecież zielone! I dziewczyna z naprzeciwka aż się cofnęła. Dziwne-pomyslałam. I poszłam dalej szybkim krokiem do następnych świateł…Idę sobie, a tu policjant puka mnie w ramię: czy mogłaby pani pójść za mną? Pani przeszła przez czerwone światło. Ja dostałam szoku i myślę sobie: czyżbym była tak zamyślona, że nie widziałam zielonego światła?!? Nie no, przecież nienormalna nie jestem i przechodziłam przez zielone. No chyba, że zachorowałam błyskawicznie na daltonizm, ale to też mało prawdopodobne. Poszłam za tym panem…w między czasie przekomarzając się z nim, że było zielone…Ale to nic nie dało.Czekał na nas drugi… I zaczęła się gadka, co pani pieniędzy nie szkoda?A co pani robi? A gdzie pani studiuje? Idiota chciał być sztucznie miły. Jeszcze tego brakowało, że się zdenerwowałam a policjant zagaduję. Dali mi na szczęście 50 zł kary za niby przejście w złym miejscu ulicy (za czerwone jest 250zł !!!). Nie wiem po co napisałam szczęście. Teoretycznie to szczęście,ale jakie niesprawiedliwe. Bo moja sytuacja to taka: miałam szczęście z czegoś, z czego nie byłam winna. Bo widziałam zielone światło. Długo się zastanawiałam czemu oni widzieli czerwone a ja zielone?? I doszłam do tego! Miałam najgłupszego pecha na świecie. Taką mam teorię, że ponieważ zajęta byłam telefonem, nie zauważyłam być może  tego, że światło migało i na dodatek musiało to być ostatnie mignięcie.Nie widziałam mignięcia.Zła byłam jak nie wiem. Bo kłóciłabym sie, ale wolę już to niesprawiedliwe 50 niż niesprawiedliwe 250.

Nastepna sytuacja głupia: idę już w stronę banku po tym spotkaniu z panami w mundrach, i czekam na następnych światłach. Czerwone były. Zwróciłam uwagę na jednego mężczyznę, który nerwowo się rozglądał czy jakieś auto nie jedzie. I co zrobił? Przeszedł przez czerwone światło! A co z policją co przed chwilą mi mandat wlepiła??!! Nie było jej!!

Jedyne dobre z tego wszystkiego było to, że policjant który mnie zaczepił był bardzo przystojnym wysokim blondynem. Eh, rozmarzyłam się :D

***

Wczoraj:

Czekałam w nieskończoność na wynik z egzaminu ( w końcu dowiedziałam się wieczorem gdy biegłam w przerwie chóru z klubu Politechnik na Dąbrowskiego i z powrotem) i już miałam się poddać, iść do domu, gdy spotkałam Daniela :) Zabawny człowiek( kolega z roku wyżej, który miał pisać poprawkę). Zapytał mnie czy mam notatki z tego egzaminu. Oczywiście miałam, więc poszliśmy skserować. I pomyślałam sobie: robię dobry uczynek.  A Daniel prawie w tym samym momencie:

-Agnieszka, spadłaś mi z nieba.

luty 7th, 2007 at 17:20


2 Responses to “Pech”

  1. mshiri Says:

    Pozostaje mi tylko stwierdzić, że od zawszę wiedziałam, że przyjaźnię się z Aniołem :)

    buziaki :)

  2. agnieszka Says:

    Nie przesadzajmy ;) jednak dziękuję za miły komentarz :)

Leave a Reply