09.28.10
Normalny związek
Zapytał mnie nie dawno pewien dobry kolega: “jak według Ciebie wygląda normalny związek?”
Początkowo myślałam, że trudno to określić, jednak biorąc się za proste wytłumaczenie, napisałam prosty, szczery tekst i z ulgą stwierdziłam, że niekiedy coś jest bardzo proste, tylko my dorabiamy sobie niepotrzebną otoczkę, utrudniającą rozpoznanie tego wszystkiego, co właściwie jest namacalne i osiągalne bez większego wysiłku.
Otóż cytuję:
“Normalny związek według mnie (i myślę, że również sporej części społeczności świata) opiera się na paru wartościach, bardzo ważnych do jego funkcjonowania. Otóż: zaufanie… a właściwie zaufanie, bo z niego wynikają wszystkie pozostałe. Jak jest zaufanie to jest szczerość, radość, lojalność. Dwie osoby wpływają na siebie bardzo pozytywnie i motywująco. Nikt nikogo nie ciągnie za sobą. Funkcjonują jako jednostki, a jednak coś ich łączy. Nie muszą zbytnio chodzić na jakieś kompromisy (tu mam na myśli zmiana sposobu bycia itp.). To jest według mnie dobry, udany związek. Dochodzi oczywiście kwestia przyciągania (to też jest równie ważne!)- ta iskra w oczach obu. Gdy jest możliwość para chce spędzać czas razem, bo zwyczajnie bardzo lubią swoje towarzystwo.
Ten “ktoś” jest najlepszym przyjacielem i kochankiem.
Celowo nie piszę o sprawach materialnych, bo to zupełnie mało ważna kwestia… Zakładam, że każdy dorosły człowiek potrafi zadbać o swoje finanse. A mając na myśli tak prozaiczne sprawy jak tradycja kupowania sobie upominków, to nie jest to ważne. Miło natomiast, gdy ten ktoś o nas pamięta, chce naszego dobrego sampoczucia, lubi wszystko co w nas “siedzi” (mocne, jak i słabe strony) i byłby wprost idealny, gdyby od czasu do czasu umiał czymś nawet najmniejszym pozytywnie zaskoczyć, by nasza relacja zawsze miała ten świeży powiew wiosny…”
Chwila zadumy w szary, wiosenny, a mimo to piękny poranek jesienny.