08.17.10
Ludzie bywają inni
Cztery miesiące przerwy były potrzebne. Ułożenie myśli, parę mniej przyjemnych spraw, na które nie miałam wpływu musiały nieco przygasnąć, by móc znów w miarę normalnie funkcjonować. Jednak jak to mówią? “potrzeba czasu” - czas leczy rzeczywiście. Potrzeba czasu by zapomnieć o pewnych ludziach czy ich charakterach, a także przyzwyczaić się do myśli, że ludzie nie są tacy jak my.
Dlaczego o ludziach? ponieważ często wierzymy w pewne ideały, jak np. wiara w prawdziwego przyjaciela. Okazuje się, że nie wszystko jest oczywiste. Prawdopodobnie może istnieć, jednak bardzo rzadko i czy taka przyjaźń może przetrwać? Może przetrwać, jeśli oboje tego chcą z całej siły i pielęgnują tę przyjaźń. Przyjaźń jest właściwie jak związek, mając na uwadze duchową stronę relacji. Dwie osoby łączy szczególna więź, często także bliższa niż w relacji dziecko - rodzic, a więź ta umacnia się z biegiem czasu.
A co gdy się nie umacnia? Co w gorszym przypadku powoduje rozpad tej relacji? Najszybszym powodem jest - jak wynika z powyższego - brak kontaktu i ciągłe odmowy z jednej strony, gdy druga proponuje bez ambicji spotkania. Niektórzy nie zdają sobie sprawy, że urazić dumę bardzo łatwo, a zapomnieć o tym bardzo trudno. Trudno zapomnieć o braku reakcji na nasze usilne starania utrzymania kontaktu z pewną osobą, próba pielęgnowania wydawałoby się wartościowej znajomości… bo tak, była wartościowa, jednak czy znajomość nie może ulec mutacji? Owszem, może jak najbardziej! i wtedy na skutek przykrych doświadczeń mutacja nabiera coraz to nowych kształtów i prowadzi w prostej linii do zniechęcenia, zmęczenia, choroby relacji. Mutację może spowodować zatem nie tylko pewne szkodliwe działanie, jednak właściwie brak reakcji, brak działania, nie mówiąc już o braku jakiejkolwiek inicjatywy.
Dlaczego zapomnieć o charakterach? ponieważ z niektórymi będziemy mieć kontakt mimo wszystko, a życie z myślą negatywną o danej osobie i tak nam nie przyniesie korzyści. Po wydawałoby się dobrej relacji, z której mogłaby się zrodzić przyjaźń można równie dobrze dostać porządnego “kopa” od życia i zostać bez niczego. Nasz niedoszły przyjaciel może okazać się okrutny w swym działaniu, i pozostawi nas tak sobie, bez niczego, a właściwie ze smutkiem i żalem. Nie wierzymy, że nasza początkowa chemia poszła w zapomnienie czy może nawet nie istniała? Nie warto się nad tym zastanawiać, bo to sprawy, które pozostaną nigdy nie rozwiązane. Jedno jest pewne, że “ludzie bywają inni”. Są albo zrobione z innego “materiału”, albo zwyczajnie mało wrażliwi. Tak jest, było i będzie.
Ciężko jest zdać sobie sprawę, że ludzie są i odczuwają inaczej. Kiedy dla mnie coś wydaje się wielką wartością, jak np. bliższa relacja z daną osobą, tak dla kogo innego to nie ma najmniejszego znaczenia. Nie ma znaczenia przeszłość. Dana osoba jest od pstryknięcia palcem powietrzem. A ja nie zapominam. Pamiętam wszystko, miłe i smutne chwile i powody. Oprócz smutku, który będzie mi przypominał, nawet jeśli go będzie bardzo mało, szczęściem wzbogaciłam się o nowe doświadczenie, które uczy niezależności. Zastosowanie mają tu również słowa: “co nas nie zabije to nas wzmocni”. Dopisałabym : “…a pamięć pozostaje”.
***
Warto w pewnym momencie naszego życia przetrzeć sobie porządnie oczy i porozglądać się parę razy zupełnie na trzeźwo. Czy kogoś nie pominęliśmy? Czy ktoś zapomniany nie mógłby być naszym prawdziwym przyjacielem? Często nie widzimy kto zasługuje na naszą uwagę, a uczucia, dobre myśli skupiamy na niewłaściwych osobach. Naprawdę warto przemyśleć niektóre znajomości i zastanowić się czy dana relacja ma sens i co z niej dobrego wynika.