01.12.10
Mężczyzna - dziwne stworzenie…
Poznałam wielu, bardzo różnych mężczyzn w moim dotychczasowym życiu.. biednych i bogatych, nerwowych i opanowanych, niezdecydowanych i konkretnych, nieśmiałych i pewnych siebie, nieprzyjemnych i zabawnych.. wymieniać jeszcze kilka dobrych godzin, a zwrócę uwagę na inną kwestię.
Wszyscy mają cechę wspólną: są pewne zachowania, myśli, reakcje na bodźce, czynniki, których z szczerego serca nie rozumiem, a wydawałoby się, że jestem jedną z bardziej tolerancyjnych osób, mówiąc o interakcjach międzyludzkich.
Zazwyczaj irytuje mnie ich brak zdecydowania. Wydaje mi się, że w wielu przypadkach jestem bardziej męska niż sama płeć męska. Potrafię zadecydować w danym momencie konkretnie czego potrzebuję, chcę. Waham się również, jak każdy człowiek, jednak mimo wszystko mam cele, które realizuję (zarówno w sprawach rozwojowo-zawodowych jak towarzyskich). Podobnie w sprawach zapraszania na spotkania.
A to mężczyźni powinni być tymi konkretnymi!
Zwracanie uwagi. Ja przyjmuję każdą uwagę do siebie, tzn. słucham co ma mi do powiedzenia mężczyzna i odpowiednio dla siebie potrafię dane słowa przemyśleć i wyciągnąć (jeśli to konieczne, bo może się zdarzyć, że słucham kompletnie niedorzeczne rzeczy) wnioski. Szanuję rozmówcę i nie stresuję się, że ma mi coś do przekazania w normalny, kulturalny sposób.
Gdy ja pewnemu mężczyźnie zwracam uwagę to jest to traktowane jako atak. Od razu następuje kontratak, który jest niedorzeczny, bo zmienia sens dyskusji. Taka osoba jest przewrażliwiona i pewnie podświadomie swoim zachowaniem próbuje mnie wytresować, bym w przyszłości nie zwracała uwagi. Nie daję natomiast za wygraną i tłumaczę z uporem maniaka, jak do dziecka, że to co mówię jest w dobrej wierze i jego nadmiernie nerwowa reakcja w stylu: “nie masz prawa mi zwrócić uwagi, mimo, że źle robię” nie ma najmniejszego sensu. Jeszcze się nie nauczył przyjmować z pokorą uwag, jednak jestem dobrej wiary.
Dlaczego Wy jesteście tacy przewrażliwieni? A podobno to kobiety są nazywane przez mężczyzn jako te “nadwrażliwe”.
Choroba. Byłam wiele razy poważnie przeziębiona. Nie mogłam jeść i kiedyś nawet chodzić z powodu bardzo głupiego wypadku na oblodzonym chodniku. Wtedy narzekałam, bo bolało gdy spałam, siedziałam, niby chodziłam. Rozumiem cierpienie z powodu migreny, bo jest to ból nie do wytrzymania, ale katar i inne błahostki? Nie raz słyszałam od znajomych, kolegów jak strasznie cierpią, jak bardzo są chorzy. Żale jak synka do mamuni. Panowie, jesteście dorośli, powinniście być przykładem opanowania i nie przesadzania w wielu kwestiach. Żale pozostawiliście w okresie dziecięcym.
Tyle uwag z mojej strony. Może ktoś ma inne spostrzeżenia i doświadczenia? Liczę na komentarze nie tylko od Was drogie kobiety, ale także od Was drodzy mężczyźni