04.26.08
Ale numer!
Dobrze, nie wymyśliłam wynalazku, na naszą planetę nie przyjechali kosmici… ale spotkałam wiewiórkę!
Może to dziwne, jednak zdarzyło się coś czego się nie spodziewałam, a co bardzo zapadło mi w pamięci i powrócę tam z prowiantem. Po kolei jednak. Wczoraj postanowiłam zwiedzić nieco (w sensie ok. 1/10) Parku Łazienkowskiego. Miałam ograniczony czas, więc poszłam pewną wybraną trasą. Nagle zauważyłam wiewiórki. Zaczęłam się przyglądać jak szukają jedzenia, jak się bawią, wspinają zwinnie po drzewach. Wierzcie czy nie, jednak jest to czysta przyjemność poobserwować sobie z dość bliskiej odległości życie tych małych zwierząt.
W tym spokoju i ciszy zauważyłam nagle jedną wiewiórkę, która zjawiając się znikąd, stanęła po środku alejki patrząc się na mnie. Odruchowo stanęłam jak wryta w ziemię i czekałam na jej reakcję. A ta mała cwaniara podbiegła do mnie na odległość metra i znowu zaczęła się przyglądać. Gdy zaczęłam nieco udawać, że czegoś szukam w torbie, stanęła na tylnych łapakch i “prosiła” jak wytresowane zwierzątko z cyrku. Oczywiście już wtedy zauważyłam, że zwyczajnie w świecie oswojona, ale pierwsze wrażenie było wspaniałe. Uśmiechając się już od momentu jej “proszenia” czekałam co będzie dalej. Nagle podeszła do mojej lewej nogi i rozglądając się ciekawie za jedzeniem zaczęła wspinać się po dżinsowej nogawce!
jakie to było zabawne i zadziwiające. Posłużyłam jej za drzewo, moja noga=pień drzewa. Miałam niezły ubaw. Po chwili gdy zorientowała się, że jednak nic dla niej nie mam- zeszła na ziemię. Potem znów wdrapała się na wysokość uda, tym razem prawej nogi.. Znowu się uśmiałam. Na koniec jeszcze lewa noga i akurat podszedł starszy pan, który rzucił jej pół orzecha włoskiego. Zaczęła jeść. Nie zdążyłam zrobić zdjęcia gdy tak siedziła mi na nodze (zaznaczam, że cały czas stałam), jednak gdy przeczekałam aż zje sobie ze smalkiem orzech, zaproponowałam jej z ręki kawałek chleba, którego oczywiście nie chciała, ale mogłam zrobić zdjęcie. Zdjęcia nie pokażę, bo mam w telefonie, jednak jest mała pamiątka.
Nazwałam ją Pikachu i mam zamiar ją odwiedzić z zapasem orzechów
P.s.: właśnie znalazłam na google pewną stronę fotografa, który zrobił zdjęcie wiewiórki z bliska pewnego parku.. Rozśmieszyły mnie komentarze typu: jak zrobiłeś tej wiewiórce zdjęcie z tak bliska?