03.24.08
Święta
W tym roku było (i nadal jest, bo mamy jeszcze parę planów) wyjątkowo miło w Wielkanoc. Spotkania w zwariowanym gronie. Marcinowi-naszej prywatnej wypożyczalni instrumentów muzycznych-nie wybaczę zabrania w podstępny sposób dwóch ‘jamba’ po liturgii. A mieliśmy wymyślić nowe rytmy!
Jasiu wyrósł, ho, ho, dredy-nowy look, jego solo nie zapomnimy do końca życia. Chwileczkę, była też niebieska rękawiczka dla bezdomnych ^^
Trzeci dzień ‘gaszę pragnienie’. Czasem czuję się jak zawodowy alkoholik, jednak cóż począć? Jak zapraszają to idę ^^ Podstępne cipufy chciały mnie upić z Adasiem wczoraj. Zemsta nadejdzie! A poza tym mam już plany na wakacje, najpierw praca, potem góry-występy i atrakcje mniej lub bardziej zabawne typu: potańcówki z panami puszczającymi b* hahaha. Może uda się jeszcze przedtem do Karpacza wyskoczyć, chętni?:p
Tymczasem wesołych świąt jeszcze życzę, oby w przyszłym roku pierwszy dzień wiosny był mniej biały.
Na marginesie: nauczyłam się wiersza Shakespeare‘a- When love speaks, Sonnet 130.