03.16.08
Chmury na horyzoncie
I przyszły dni, gdzie wydaje mi się, że każdy aspekt mojego życia posiada wady, które dają się we znaki ostatnio dość intensywnie. Załóżmy, że dla każdego ważne są wartości, “składniki” typu: rodzina, zdrowie, przyjaciele, nauka, praca, samorozwój (coraz rzadziej), hobby i inne (kolejność ta nie jest systemem moich wartości, jest przypadkowa).
Potrzeba mi dużych zmian, bo zwariuję-> najnowsza mądrość na dziś i przyszłość :)
A gdzie jest to konieczne? Dajmy na to rodzina: jest jak jest, niewielu odkrywa przed innymi osobiste tajemnice i ja nie będę lepsza, bo to moja sprawa, jednak chciałoby się czasem wykrzyczeć wszem i wobec: “…!” bo jest ciężko, a to bardzo wpływa na moje samopoczucie, nawet jestem skora zrobić sobie drinka
gdy tak siedzę sama w domu i rozmyślam, siedząc na fotelu w salonie patrząc na ogrody… Dobrze, bądź co bądź nie jest to może tragedia (ten drink) dla ogółu, jednak dla mnie jest złą oznaką. Ciężko mi jest się skupić na sobie, tj. może skupić się w sobie? Obydwie sprawy są ważne by nie chodzić po omacku, bo tak można się czuć, jakby w słoneczny dzień zamknęli Ciebie nagle w ciemnej piwnicy.
A propos piwnicy: pamiętam jak dziś, choć lekka mgła przysłania szczegóły, gdy bawiliśmy się w piwnicach w chowanego
ale to była radość, zwłaszcza, że szanse były w miarę wyrównane, kompletna ciemność i wiele pomieszczeń. Ci Niemcy przydali się do czegoś
Ze zdrowiem niby nie najgorzej, ale biorąc za przykład perfekcjonizm we wszystkim, mogę śmiało wyliczyć parę dolegliwości, które wydają mi się niedoleczone, a przede wszystkim ostatnimi czasy: kości, ścięgna i nerwy. Za mało wapnia
Wiecie co? Nie potrafie chwili wysiedzieć przed tym monitorem nie śmiejąc się z siebie, to jest dobry znak
i chyba minęłam się z powołaniem. Bardzo lubię rozmawiać o wszelakich dolegliwościach. Lubię patrzeć na otwarte rany, interesuje mnie psychologia chorych, wszystkie kwestie dotyczące chorób, a przynajmniej tych mniej obrzydliwych, bo chciałabym leczyć nerwice, być ortopedą, i chirurgiem plastycznym a równocześnie … okulistą by po latach zemścić się na lekarzu, który mi zrobił bliznę na górnej powiece! Rodzice śmiali się, gdy to usłyszeli, a ja nadal o tym myślę, choć byłby jeden malutki problem. Ten pan mógł dawno umrzeć śmiercią naturalną, ale dobrze mu życzę, żebym mogła też na nim przeprowadzić zabieg!
Geny. Tata lubi. Babcia- pielęgniarka z powołania. Dziadek świętej pamięci też próbował na medycynę ale wylądował na architekturze. Widocznie takie życie, a zaczęłam o zdrowiu
Straciłam w tej sekudzie przysłowiową wenę, ale pewnie niebawem dokończę o chmurach. Tymczasem idę coś zdrowego (na poprawienie nastroju) zjeść i obejrzeć jakiś niemiecki program o dzikich zwierzętach ^^
P.s.: lubię jeździć. Nie potrafię jeszcze do końca skręcać nie hamując, może nie do końca, ale są ostre zakręty ;)->to do wyćwiczenia. W czwartek miała miejsce następująca rozmowa z instruktorem:
przy pałacu ślubów:
-Gdzie chcesz zaparkować Agnieszko? tu, czy może tam dalej?
-Chciałabym tutaj obok tego zielonego