01.08.08
Gąbka
Chłonę śmieszne sytuacje zawsze i wszędzie, widzę ironię każdego dnia.
Rozmowa między koleżankami uczęszczającymi na kurs prawa jazdy:
-I jakie dziś auto miałaś?
-Opel.
-Jaki?
-Corsa.
-Ale jaki?
-Nowy.
-Ale jaki??
-Czerwony.
-O, fajnie
*
Dziś zajęcia z bardzo sympatycznym panem W. Omawianie nowo zakupionych urządzeń do badań laboratoryjnych. W przerwie rozmowa “zbacza” na temat o pieniądzach, o złym dofinansowaniu uczelni, i tym podobne… W pewnym momencie pan W. opowiada o pewnym nowym urządzeniu z pomocą którego (plus pomysł na temat) można zacząć opracowywać pracę badawczą (badanie spalin). Pani Agnieszka:
-Ale spaliny to taki temat który bardziej pasuje do płci męskiej…
Pan W.:
-O, pani Agnieszko, co pani opowiada (uśmiech) ?
Pani A.:
-Taka prawda, dziewczyny mają zajmować się spalinami?
Pan W.:
-Cóż, chyba dla pani Agnieszki wymyślę specjalne pytania (kolokwium w piątek)… Tak, specjalny zestaw dla pani Agnieszki ![]()
Pani A.:
-(wstyd) nie…
Pan W.:
-A jak na chórze? (uśmiech) Posłuchałbym kiedyś znowu jak śpiewacie..
Pani A.:
-Dobrze, że pan pyta, bo odeszliśmy z uczelni.
Pan W.:
-A gdzie macie teraz próby? (uśmiech)
Pa A.:
-W każdym razie gdzieś w mieście.
Pan W.:
-A gdzie dokładnie (uśmiech)?
Pani A.:
-A nie powiem ![]()
Pan W.:
-
Tak wyglądała moja rozmowa z panem doktorem. Grunt to “normalne”, nieskrępowane podejście do uczących. Oni też są ludźmi z którymi można pożartować. Poza tym nie wspomniałam, ale opisana wyżej wymiana zdań miała miejsce wśród “rówieśników”. Niektórzy dziwowali się(jak tak można?), inni z kolei razem ze mną mieli “zabawę”.