12.13.07

Tom Cruise

Posted in Ludzie, inne at 00:11 autor agnieska

Mam szczęście do niektórych ludzi, szczególnie obcych, których widuję niespodziewanie w różnych miejscach, jednak zazwyczaj są to te same osoby.

Kolejna krótka historia, właściwie zlepek historii. Pewnego dnia wybierałam się do Katowic. Na światłach przy Schott zobaczyłam Toma Cruise’a, uśmiech identyczny. Tak jakoś “zakorzenił” mi się w pamięci, że oczywiście poznałam(w sensie: pamiętałam, nie poznałam dosłownie do dziś) tego obcego gdy wysiadając w Katowicach ujrzałam go ponownie. Zbieg okoliczności. To było ok. trzy lata temu.
(coś mi się zdaje, że się powtarzam, nie mniej warto czasem wysilić dla samego ćwiczenia pamięć)

Potem będąc w herbaciarni rozmawiałyśmy z Kasią o Tom’ie, gdy wtem wkroczył do lokalu. Następnie tego samego wieczoru wracałyśmy autobusem. Wsiadając do autobusu powiedziałam o moim pragnieniu ujrzenia go ponownie, odwracam się a siedzi (niestety z rudą farbowaną brzydką dziewczyną).

Dzisiaj kontynuacja mojej historii z aktorem amerykańskim :)


Siedząc pod ścianą na ziemi oglądając/ słuchając koncertu Waglewski-Pospieszalski odwracam zwrok nieco na prawo a stoi Tom Cruise. Zadziwiający jest fakt, że w tych momentach w których zdecydowałam się na niego zerknąć (lubię obserowować :p ) on również się na mnie patrzył, ha, czyżbym się spodobała? Pewnie tak, wszyscy się zakochują! :P Skromność… ale przechodziły mi myśli po głowie typu: czymś jednak musiałam zwrócić uwagę. Nie przyszło mi do głowy, że to moje zerkanie też mogło być przyczyną jego zainteresowania. Ludzie są zadziwiający. Choć… zupełnie obiektywnie to były zbiegi okoliczności z tym wzrokiem, bo głównie skupiłam się na Mateuszu Pospieszalskim , ach te stare czasy… Ale dziwne myśli chodziły mi po głowie. Gdyby niektórzy wiedzieli…hehe, wymyśliłam na przykład w pewnym momencie, że wstając do wyjścia przejdę obok i szepnę mu do ucha: jesteś moim przeznaczeniem (hahaha! :) ,,,takie bardzo symboliczne zdanie) , i dodatkowo wcisnę mu numer handy w dłoń (bo przecież jak mielibyśmy kontakt nawiązać?). Kusiło, kusiło, aż mi zbrzydł w jednej sekundzie, gdy już naprawdę wychodząc zobaczyłam go w sztucznym świetle. Brzydki lump nie ogolony. Hm, mówią że z każdego można zrobić bóstwo…może i on gdyby się tylko trochę ogolił, lekko podciął włosy (ale nie za mocno, bo lubię jego fryzurę z Mission Impossible II). Śmieszne myśli, które chodzą mi po głowie. Może powinnam pisać kabarety? Albo książki dla młodzieży, lub dla dorosłych z poczuciem humoru i z takim innym podejściem do życia, pełnym analizowania, obserwacji, zastanawiania się nad tym co teoretycznie oczywiste.

W każdym razie bawiłam się nieźle. Muzyka jest dla mnie, i tylko dla mnie, obojętne czy to cerkiewne pieśni (ostatnio muszę kilkanaście razy Wsiakoje słuchać, bo nie mogę się nasycić naszymi męskimi głosami), czy jazzik, blues, i inne . Wszystko jest piękne, gdy ktoś czuje muzykę (muzyk i słuchacz).

Szczyt szczęścia to słuchać non stop dobrej muzyki. Aby dokończyć sensownie rozważania to wyrażę swój zachwyt na temat Mateusza. Co on potrafi wydobyć z saksofonu, zdumiewające! “Wykorzystuje” go na wszelkie możliwe sposoby, a śpiew też niczego sobie. Kolejny raz się zdziwiłam co można zrobić ze swoim głosem śpiewając powiedzmy “estradowo”.

Koniec. Mam nadzieję, że wybaczą mi Ci którzy czytają te kilka słów które napiszę, ale które stylistycznie brzmią dziwnie. To nie moja wina :P Mały defekt po “Niemcach” ;)
Idę zatem spać z Wsiakoje a rano szara rzeczywistość, która w gruncie rzeczy ma tyle kolorów, że nie jesteśmy w stanie wyobrazić sobie ile…musimy mieć tylko wyobraźnię !!!

Leave a Comment