12.03.07

Nic nie dzieje się bez przyczyny

Posted in Wycieczki at 13:25 autor agnieska

Nie długo święta, całe szczęście że nie długo. “Pracując” od rana do nocy nie ma czasu na prozaiczne czynności typu zdać w końcu egzamin z teorii z prawa jazdy :p Może w końcu się wybiorę gdy, jak to od dwóch tygodni mówię, powtórzę wszystko (palec w oku, ale miejmy nadzieję, że sytuacja się zmieni).

Oczywiście kiedy możemy gramy, wczoraj wyjątkowo udana próba (prawie prosto z pociągu ;)  ),  bo wspólnie wymyśliliśmy zupełnie ciekawe murzyńskie rytmy do Tryum… fyy ;)

Zbilansowałam ostatnie dwa tygodnie i wcale nie jestem niezadowolona :) Nauka do przodu, bardzo miłe spotkanie po latach z Opiekunką Dżejn i jedną Tibi, plus Ola i Maciek-”Cham” lub osiołek ze Shreka (obraził się gdy powiedziałam mu, że mówi identycznie jak osiołek :) ). I wstyd, ale zapomniałam o Kaziku-chłopcu którego pamiętam jak był taki mały (do pół pasa mojego ;) ). Porozmawialismy  o lamach.

Potem dwa wyjazdy (również w bardzo miłym towarzystwie, z którym przegrywałam w karty… nie lubię przegrywać). Kolejne zaliczenia i weekendowe wdychanie warszawskiego smogu. Wspaniałe przeżycie. Okazało się, że mam lekki lęk wysokości, ponieważ zerkając z 15 piętra w dół lekko mi nieswojo na sercu się zrobiło (chyba, że to halucynacje). Polubiłam polskie metro, choć beznadziejny przeciąg w podziemiach doprowadził mnie do beznadziejnego stanu fizycznego, z powodu którego mój mózg zaczyna się łamać, ale nie daje(ę) się! (mózg i ja :) ) I postanowiłam, że… tajemnica.

Leave a Comment