11.23.07
Zasłyszane w autobusie
Głośniki: “Uwaga na kieszonkowców”
Starszy pan do kobiety obok:
-Uwaga na kieszonkowców… Takich to od razu zamknąć. Wie pani, kiedyś widziałem jak złodziej wyciągnął portfel kobiecie z torby. To ja go za pazuchę i zaprowadziłem na milicję. A tam? Mnie zaczęli legitymować. Dobre sobie… odwróciłem się więc na pięcie i poszedłem.
Bo takich to najlepiej wywieźć gdzieś.. do kopalni albo na Sybir, aby nie mogli wrócić.. albo na Saharę… dać kubeł zimnej wody i niech próbuje przeżyć, do tego najwyżej kawał chleba.
Albo podchodzi do mnie taki jeden i prosi o pieniądze na jedzenie. Więc ja mu mówię: jeśli pan głodny to pójdę z panem i kupię panu kawał chleba. A ten na to: a odwal się pan z tym chlebem!
Marisska said,
listopad 29, 2007 at 00:45
hehehe
dobre
taki nasz kraj.. i złodziej sie trafi
i oczusta żebrak
przynajmniej takie chodzą pogłoski, tyle że w ‘realu’dzieje sie tak naprawdę:/
) i podchodzi pan ok.50tki ,obdarty, pijana trochę gęba
i zaczyna prosić o grosz. To dajemy mu złotówkę..Opowiada o spalonym domu, o córce w Anglii itp.aż w końcu odchodzi do innych ludzi.. 
eheh. hmm…

>A teraz pewna historia ,która mnie sie przytrafiła.
Siedzę w poczekalni na dworcu PKP(nie sama
Nagle trzask,drzwi sie otwierają i wpadają dwie młode dziewczyny. Wszyscy zdziwieni co się dzieje. Jedna palcem wskazując na ‘ledwo poznango’ żebraka,krzyczy: “To pan! pan mi ukradł parasolke!! Stałam przy kasie, pan za mną,odwróciłam sie i już jej nie było.Widziałam!”
“Oddaj mi ją pan” .. Na co żebrak zdziwonym trochę,niewzruszonym wzrokiem patrzy sie na nią , to wpatruje w nas i mówi(wyraźnie przy tym zaznaczająć każde słowo)..: “Ja nic nie ukradłem!Ja NIE ukradłem.”
po chwili sięga pod kurtę i wyciąga małą fioletową parasolczkę..
“Ja nie ukradłem. Leżała obok. więc wziąłem”…
PS: cóż.. ale oddał.
pzdr Mischka
agnieska said,
listopad 30, 2007 at 15:58
Hehe, najlepszy moment: ale ja nie ukradłem. Leżała obok, więc wziąłem..”
Tym sposobem kazdy złodziej uzyska rozgrzeszenie. Nie ma złodziejów na świecie!