11.17.07
Opowiadanie
Nie mam ostatnio czasu na życie. Nie mogłam kiedyś pojąć jak można nie mieć nawet czasu by najzwyczajniej w świecie usiąść w fotelu i wyjrzeć przez okno. Życie to same wybory. Krótka anegdotka dla rozweselenia chwili.
Najdalej przedwczoraj wracałam z uczelni, moja droga prowadziła koło basenu przy Dąbrowskiego, jeszcze przed Halą Polonia. W pewnym momencie tchnęło mnie, uśmiechnęłam się i postanowiłam napisać smsa:
-I co Marcin, porzucamy się śnieżkami? ;>
-Nie chcę stracić oka. Jesteś niebezpieczna.
-Hm, czasami… P.s.: obiecaj że nikomu nie powiesz, że niebezpieczna jestem.
-Przecież i tak wszyscy o tym wiedzą:p
3lata wczeÅ›niej, 1rok studiów. Zima. Idziemy na BrzeźnickÄ… wiÄ™kszÄ… grupÄ…. Marcin przodem, wszyscy zaczynajÄ… siÄ™ “rzucać”. Ja z boku udajÄ™, że nie wiem o co chodzi. W koÅ„cu dajÄ™ siÄ™ “przekonać” (=Å›nieżka trafia w kolano), biorÄ™ do rÄ™ki kupÄ™ biaÅ‚ej substancji i rzucam w Marcina który stoi tyÅ‚em. CelujÄ™ w plecak. W tej samej chwili (to byÅ‚y milisekundy!) Marcin odwraca siÄ™ a moja Å›nieżka zgrabnie lÄ…duje na jego gaÅ‚ce ocznej. DosÅ‚ownie wpadÅ‚a mu w oko. Marcin na szczęście żyje, niestety z okiem gorzej. Pech chciaÅ‚, że ksztaÅ‚tujÄ…c kulkÄ™ bezmyslnie razem ze Å›niegiem wzięłam do dÅ‚oni trochÄ™ ziemi. ByÅ‚ bród, ból, na koniec wybaczenie, jednak pamięć pozostaÅ‚a do dziÅ›.
Ale żeby od razu ”niebezpieczna”? Â