10.23.07

Śmiejmy się! (uśmiechajmy się)

Posted in Melancholia, Ludzie at 19:09 autor agnieska

Często nie zdajemy sobie sprawy, że śmiech w każdej sytuacji to zdrowie z nielicznymi wyjątkami. Śmiejąc się z różnych sytuacji, na które większość reaguje nerwowością, narzekaniem jesteśmy zdrowsi psychicznie i fizycznie oraz wzmacnia się nasza odporność na przeciwności losu. “Nie dajmy” się zbędnym myślom, nerwom, innym nerwowym ludziom. Nie popadajmy w marazm bo koleżanka/ kolega ma zły dzień. Wiedźmy wesołe życie, wtedy staje się ono wesołym większość naszego cennego czasu, który spędzamy przy nauce, na uczelni, w pracy czy w końcu w domu.

Krótki przykład. Pewnego dnia przyszła do mnie siostra cioteczna w małe odwiedziny. Mam dużo kwiatków w pokoju, a niekóre stoją na biurku. I tak sprzątając trochę przy niej, rozmawiając, przesunęłam za szybko laptop który przesunął moje mandarynki, które jak nakazuje prawo fizyki upadły wraz z talerzykiem na ziemię. Wykładzina jasna,więc domyślacie się jak ten bałagan był widoczny. Schyliłam się i zbierając gołymi dłońmi większe kupki ziemi nie mogłam powstrzymać się od śmiechu. Przy okazji pośpiewałam sobie trochę. Dziwna sytuacja? Otóż siostra zapytała mnie (z wyrazem pewnego zdziwienia na twarzy oraz niedorzeczności sytuacji) czemu się śmieję, gdy wywaliłam mnóstwo ziemi na podłogę. “A co mam płakać? Wolę się śmiać” i dalej robiłam swoje.

Otóż na podstawie tego banalnego przykładu moge Wam zagwarantować, że większość zareagowałaby narzekaniem jacy to nieuważni jesteśmy. Tylko po co? Czy dana sytuacja się zmieni przez to że sobie ponarzekamy i podenerwujemy się? Nie. Kwiatek cudem nie wróci na biurko, wykładzina sama się nie oczyści. Stało się. Trudno.

Nie przytoczę wszystkich mniej lub bardziej ważnych sytuacji życiowych. Jednak tak to mniej więcej funkcjonuje. Tracimy nerwy niepotrzebnie, nie podchodzimy do problemu optymistycznie. Oczywiście nie możemy śmiać się również z tragedii, jest to wręcz nieodpowiednie i nieludzkie. Wpisem tym dzielę się jednak luźnymi spostrzeżeniami dotyczącymi głównie życia codziennego, spraw nie do końca “bardzo poważnych” lub mniej ważnych.

Innym punktem moich rozważań jest to co sobą prezentujemy wśród ludzi. Uśmiechając się jesteśmy postrzegani jako osoby wesołe, mające chęć do życia, do skakania, śpiewania, czegokolwiek.. Widząc osobę ponurą nie chcemy mieć z nią do czynienia. Jaki wniosek? Lepiej rozsyłać radość niż ujmować jej innym. Podobnie w tym przykładzie są sytuacje,gdy nie będziemy mieć lepszego humoru z różnych przyczyn. Każdy ma gorsze dni. Tak samo nie myślę by zachowywać się sztucznie. Radość powinna wypływać od naszego Ja. Problemy są po to by je rozwiązać, cieszmy się więc z tego co mamy :)

Leave a Comment