07.16.07
Powrót
Wróciłam z voyage. Idę spać, ale przedtem w skrócie:
Lubię ten stan poddenerwowania odczuwany dzień przed wyjazdem.
Lubię podróże (nie pociągi, ale widoki).
Lubię nadmorskich podrywaczy (w tym po kolei: rowerzysta, kelnerzy, robotnicy, policjanci, znowu kelnerzy-z innej restauracji :p , zwyczajni kierowcy, jeden kierowca krzyczący przez całą jezdnię, Włosi, skate, Japończyk, panowie z przystanku-też po drugiej stronie ulicy…chyba tyle
)
Nie kradnę, ale według prawa/nieświadomie zostałam złodziejką (zresztą nie tylko ja, “działałyśmy” we trzy).
Nie lubię przebudowy wszelkiego rodzaju, zwlaszcza linii tramwajowych.
Lubię poznawać coraz to nowsze zakątki Gdańska.
Bardzo lubię słyszeć w jednym miejscu/ czuć obecność Niemców i Polaków (czuję się jak u siebie). Ciekawe czemu? ![]()
Lubię dołączać się “niechcący” do niemieckiej wycieczki i słuchać o historii zabytków.
Bardzo lubię dostawać róże, zwłaszcza od Włochów ![]()
Nie lubię słuchać fałszującego tercetu na Długiej (dwóch skrzypków plus wiolonczelistka).
Kocham gdańskie kamieniczki.
Lubię wypatrywać z okna pociągu przed zachodem slońca misternych mgieł unoszących się nisko nad polanami.
Lubię deszcz.
A wszystko zmierza do słów: uwielbiam Gdańsk (narazie jest to bardziej miłość platoniczna)