05.25.07

Gdzie ta prywatność, spokój?!?

Posted in Bez kategorii at 11:46 autor agnieska

Zdenerwowałam się przed chwilą niepotrzebnie. Dzwoni do mnie miła pani z banku. Przedstawia się. W danej chwili tysiąc myśli- czy coś nie tak? ale przecież nie mam żadnych kredytów itp. zobowiązań wobec banku, więc ciekawa słucham. Pani zaczęła mówić o jakimś ubezpieczeniu. Z góry wiem, że się nie zgodzę, ale słucham dalej. Ona mówi, mówi, mówi. Bezczelność, bo gdy mówię, że chciałabym się zastanowić (innymi słowy, chciałam się jej pozbyć)- ona,że ta rozmowa jest rejestrowana. Myślała, że tym półszantażem mnie wystraszy i że to pomoże przekonać mnie do jej propozycji.

Myliła się, to było bardzo niegrzeczne posuięcie. W tym momencie miałam ochotę rozłączyć się. Stwierdziłam, że nie nauczyli jej dobrych manier nawet przez telefon. Pewnie nową pracę dostała. Zdenerwowałam się… Mówię, że narazie nie jestem zainteresowana, a ona czemu? straciłam mowę na parę sekund. Znowu bezczelność, nachalność, nietaktowność. Co się dzieje z tym ludźmi?

W końcu udało mi się rozłączyć mówiąc, że dziękuję za propozycję, ale nie jestem zainteresowana. A ona- czy mogę sie skontaktować z panią w przyszłym tygodniu?

Tego już za wiele. Ale trzeba być cierpliwym. Taka ich praca, żeby za wszelką cenę pozyskać klientów.  I moja wina, że w ogóle podawałam im telefon, co było warunkiem założenia sobie u nich konta. Najlepiej chować pieniądze pod poduszką, albo kopać doły w ogródku. Dalsze wnioski są takie: nie mieć kontaktu ze światem, nie wychodzić z domu.

Jednym słowem: najlepiej nie żyć normalnym, współczesnym życiem, bo natrętni ludzie i tak Cię dopadną.

P.s.: zastanawiam się czy jest jakieś prawo mówiące o tym, że gdy np. nie życzę sobie by do mnie dzwonili, to czy mam taką możlwość by ich powiadomić. Mój błąd mógł polegać na tym, że nie wiedziałam na co się godzę podpisując z nimi umowę kilka lat temu. Sądzę jednak, że tak czy siak powinni mnie powiadomić że mogą do mnie dzwonić w tych czy innych sprawach. ….Chyba się przejdę do nich :)

Liczba komentarzy: 2 »

  1. jasmina said,

    styczeń 29, 2009 at 21:25

    hmmmmm…
    Kwestia następująca po 1 czytaj co podpisujesz… jak podawałaś tel to w umowie było napisane, że zgadzasz się na przetwarzenie danych osobowych… więc się nie dziw że sobie przetworzyli… z drugiej strony jak zastrzeżesz to nie wyślą ci powiadomienia żadnego np o stanie konta itp… nie bedą mogli wysłac informacji o tym, że się zmienił regulamin świadczeń… no w sumie to dzwonili z Twojego banku więc prawa nie łamią :)

    A wkurzać się nie ma co, bo Ci ludzie nie są bezczeli, tylko wytrenowani do tego stopnia… zebyś się nawet nie zorientowała że wziełaś kredyt… biznes is biznes… :)

  2. agnieska said,

    luty 6, 2009 at 13:24

    Pozwolisz, że uargumentuję moje stanowisko.

    Po pierwsze dziękuję za komentarz. To wiele dla mnie znaczy widzieć dodatkowo inną opinię na dany temat.

    Moja uwaga brzmi: po pierwsze - strona ta powstała dla relaksu, dla spowodowania uśmiechu na twarzach znajomych i innych użytkowników szeroko rozumianego internetu. Czasem przeobraża się rzeczywiście w swojego rodzaju “dziwny” pamiętnik, choć staram się do tego jak najrzadziej dopuścić, ponieważ nadal twierdzę, że do rozwiązywania “wyzwań” najlepsi są prawdziwi, z krwi i kości ludzie, a nie ołówek i kartka czy parę pikseli. Stąd też często ukazujące się na stronie szczere przejawy zbulwersowania, spontaniczne posty “odreagowania” oraz humor. Nie należy się przejmować treścią tychże zbytnio.
    Po drugie - dziękuję, że się martwisz, jednak nie oczekuję rady i ocen, które brzmią jak nakaz czy rozkaz. Ogólnie strona ta nie jest wołaniem o pomoc czy jakiegokolwiek rodzaju rad. Posty są wynikiem pewnych ukrytych emocji, a szczególnie obserwacji. Istnieje coś takiego jak wolność słowa, a co najpiękniejsze w życiu? “każdy człowiek jest inny i każdy różne bodźce odbiera na swój specyficzny sposób”, a póki ten odbiór i kolejno przekaz nikomu krzywdy nie robią, tak długo należałoby nie przejmować się i gnać za/z radością do przodu przez życie :)

    P.s.: wierz mi, rozróżniam bezczelność od wytresowania i myślę, że miły, dający dojść do słowa ton żadnemu klientowi nie mógłby zaszkodzić, a wręcz nastawiłby przychylnie do danej instytucji. Poza tym jeśli ktoś bierze kredyt i nie jest tego świadom to znaczy, że nie słucha uważnie ;)

    Pozdrawiam serdecznie, Agnieska.

Leave a Comment