05.12.07
Rozmowy rodzinne ;)
Z cyklu śmiesznych, dziwnych, bezsensownych rozmów:
1. Rok temu, dokładnie na początku marca.
Rozmawiamy z mamą o zawodzie nauczyciela z wf-u.
M: …no tak, nauczyciel nic nie robi, ale za to jest odpowiedzialny za uczniów…
Ja na to: Odpowiedzialny?!? a jak koleżanka rzuci mi piłką do kosza w głowę, to myślisz że pani przyjdzie za tydzień wymasować mi tą głowę??
2. Tego samego dnia Sylwia doszła do ciekawego wniosku (odnośnie mijania się w ciągu “pracowitego” dnia):
- Zauważyłaś, że jak przychodzę Ty wychodzisz, a jak wracam to Cię nie ma?
3. Jak to zywkle bywa czasem się nudzimy(ja z siostrą)… Zdarza to się coraz częściej
I tak dla rozrywki gdy nie chce nam się minąć ścianę i przejść przez drzwi z powodu m.in. lenistwa(tak to jest gdy jest nuda, od razu lenistwo się kłania przy okazji).To piszemy sobie smsy…Nie mówiąc już o tym, że donośny głos wystarczy by się porozumieć nawet przez ścianę…Hm, lubimy komplikacje
A więc co do rozmów. Wynalazłyśmy rok temu coś nowego! Kartki pod drzwiami! i dla utrudnienia w innym języku…nie chodzi tylko o to, że np. niemiecki, ale w ogóle “inny”(m.in.chciałyśmy troszkę wysmiać akcent Polaków, co do czasownika gehen itp.). Oto on:
Sylwia: Hey! Wie gejt’s? Mir gej ts gut…
A: Ja, siii… ste mir gejt es ni so gut.
S: Was is los?
A: I waj ni… Ih bin trauri..
S: Has du lust glista cu essen? Ject?
A: He
ja, waj du? I wude gen, ab i wai ni wi… I ab nen problem. Aba i wude ze geeeeen.. h, h!
S: Aba, wi habn ni mt wem… Wi musen vilajst auf die sztrase gejn und kuken..
A: Jaaa, kuken is gu!
***
P.s.: wszytskie błędy są celowe!