04.13.07
…studenci…doktorzy
Dziś utkwiły mi w pamięci dwie historyjki.
Pierwsza z nich:
Stałyśmy w sławetnym kserze. Dziewczyny namiętnie odbijały ode mnie notatki. Zaczęłam rozmawiać z jedną koleżanką o pogodzie i opalaniu oraz o solarium. Przy okazji wspomniałam, że ostatnio byłam. Wtedy Kasia zapytała:
- Chodzisz na solarium? Wiesz, że to niezdrowo? Ja kiedyś chodziłam, ale przestałam bo od tego skóra bardzo szybko się starzeje.
-Tak,czasem chodzę. A między innymi dlatego bo mamy koncert z chórem na początku maja (pół żartem pół serio to powiedziałam, bo nie wiedziałam co jej odpowiedzieć).
- A to taki wymóg?
Tym ostatnim zdaniem “powaliła” mnie na ziemię
***
Druga historia:
Dzisiaj mieliśmy takie “piękne” ćwiczenia pod tytułem: Systemy ochrony środowiska. Już kolejne ćwiczenia mówimy, piszemy, rysujemy o sposobach, urządzeniach i metodach do oczyszczania powietrza z zanieczyszczeń. Nadeszła kolej na metody katalityczne. Pani dyktuje: “Metoda katalitycznego utleniania i redukcji polega na przyspieszeniu reakcji chemicznej w obecności tzw. katalizatora…” Tu zatrzymała się na chwilę i zaczęła tłumaczyć:
- Bo wiecie państwo, katalizator to jest to coś w obecności czego reakcja zachodzi, ale nie bierze on udziału w tej reakcji. Podam państwu taki przyład, który zawsze przytaczam studentom. Otóż wyobraźmy sobie sytuację, że na ulicy stoi dwóch młodzieńców, a obok nich piękna dziewczyna. Tym katalizatorem jest dziewczyna. Oni nie rozmawiają ze sobą, tzn z tą dziewczyną, ale wierzcie mi, ich rozmowa w danym momencie staje się bardziej błyskotliwa, nie używają niecenzuralnych słów. A więc dziewczyna nie bierze udziału w konwersacji, jednak ma wpływ na to jak młodzieńcy się zachowują
Po takim tłumaczeniu wszyscy zrozumieli na czym polega udział katalizatora w przebiegu reakcji chemicznej